poniedziałek, 27 czerwca 2016
Oil pulling-ssanie oleju czy naprawdę jest tak dobre?
Jakoże jestem wielką maniaczką "zdrowego trybu życia"-a każdym aspekcie nie tylko jeśli chodzi o ćwiczenia i dietę- uwielbiam próbować nowe to sposoby ażeby "uzdrowić" swe ciało ale i duszę. Wiem, brzmi to jakby pisała to osoba która ma delikatnie mówiąc "coś z głową" ale tak właśnie jest. Czasami mam dni gdzie najchętniej uciekłabym w dzicz i biegała tam nago i jadła jedynie to co akurat znajdę. Marzy mi się czasami taki survival...ale wracając do głównego tematu.
Oil pulling to praktyka która sięga kilka wieków wstecz i wywodzi się z zasad prastarej medycyny hinduskiej. Płukanie jamy ustnej wysokiej jakości olejami, działa cuda uwierzcie mi nie tylko dla zębów i dziąseł ale także dla całego ciała, które dzięki oil pulling polega detoksykacji. W Indiach najczęściej stosuje się do tego oleju sezamowego ale ja bardzo lubię używać do tego oleju kokosowego gdyż ma najbardziej znośny smak.
Na czym w ogóle polega oil pulling?
Każdego dnia rano, przed szczotkowaniem należy wypić łyżeczkę oleju, ale nie masz jej połykać należy przez ok. 20 minut płukać nią jamę ustną a następnie wypluć.Ważne by olej dostał się również do przestrzeni między zębowych(cedzenie). Brzmi ohydnie, wiem być może nawet odrobinę odrażająco.
Pamiętaj by do ssania używać jedynie oleju organicznego, czyli nierafinowanego, tłoczonego na zimno, bez dodatków. Do wypłukania jednorazowo jamy wystarczy jedynie łyżeczka oleju.
Zwolennicy tej metody w olejowych płukankach widzą łagodny i zdrowy sposób na usuwanie czynników chorobotwórczych. Wirusy, bakterie oraz grzyby są absorbowane przez olej a następnie wraz z nim po prostu wypluwane. Olej łączy również się z śliną, przy czym aktywuje enzymy odpowiedzialne za pochłanianie toksyn z krwi. Dlatego tak ważne jest na koniec przepłukać ciepła wodą nawet dwukrotnie i umycie zębów.
Metoda ta działa dopiero wtedy jeśli rytuał ssania oleju jest wykonywany codziennie. Pamiętaj aby metodę oil pulling wykonywać zawsze na czczo.
Do tej pory nie potwierdzono skuteczności płukania ust olejem co do usuwania próchnicy wraz z nim, nie potwierdzono również skutku w postaci usunięcia toksyn z organizmu. Z drugiej strony zwolennicy są zdania że dzięki tej metodzie nie doskwiera im ból zębów, nie krwawią im dziąsła, nie mają już problemu z nieświeżym oddechem. Oil pulling wspomaga również układ odpornościowy. No i wybiela cudnie zęby co widać już po pierwszym razie.
poniedziałek, 13 czerwca 2016
Niezastąpione awokado.
Zapewne słyszałaś że awokado jest tłuste i kaloryczne dlatego boisz się po nie sięgnąć.
Wszystko jest prawdą, średniej wielkości owoc ma ok. 300 kalorii. Nie jest to jednak powód dla którego masz rezygnować z tego cudownego owocu. Awokado może i jest tłuste ale pomoże Ci zredukować masę ciała.
Awokado zawiera prawie wszystkie rodzaje witamin: A,C, E, K oraz witaminy z grupy B6.Jest to więc pełna dawka wartości odżywczych. Oprócz tego, w jednym kawałku tego owocu jest aż 975 g potasu oraz ryboflawina, niacyna, kwas foliowy i pantotenowy.
Zawarte w nim fitosterole pomagają zmniejszyć stany zapalne (związane z bólem stawów, układem pokarmowym, a także odpornością na insulinę). Podsumowując - ten rodzaj tluszczów może pomóc w regulacji poziomu glukozy we krwi, co z kolei wiąże się z utratą masy ciała i zwiększeniem poziomu energii.
Kwas foliowy, którego w awokado jest bardzo dużo, chroni przed chorobami serca. Jest to ważna wartość odżywcza szczególnie dla kobiet, które są w ciąży. Witamina E również odpowiada za zdrowie naszego serca, ale również pomaga spalać nadmiar tłuszczu. Mimo, że awokado jest dość miękkie, zawiera dużo błonnika, który poprawia naszą przemianę materii, reguluje poziom złego cholesterolu oraz sprawia, że na dłużej czujemy się najedzeni. Dodawaj połowę owocu do sałatek - będziesz zdrowsza, piekniejsza (bo tłuszcze zawarte w awokado doskonale wpływają na stan skóry i włosów) pełna energii, a walka z dodatkowymi centymetrami w talii będzie skuteczniejsza. Ekstra dodatkiem będą także nasiona chia lub siemię lniane.
*Awokado powinno się przechowywać w temperaturze pokojowej do czasu aż nie dojrzeje. Później należy je schować do lodówki. Dodatkowo powinno się znajdować w szczelnie zamkniętym pojemniku, żeby nie dochodziło do żadnych nieporządnych reakcji z tlenem.
czwartek, 2 czerwca 2016
Ulubiency maja.
I oto maj za nami....nie będę ponownie rozwodzić się nad tym jak ten czas szybko leci bo zapewne sami doskonale o tym wiecie. To że jest coraz cieplej zauważyłam nie tylko dzięki pogodzie jaka panuje za moim oknem ale również dzięki temu po jakie kolory jeśli chodzi o ubiór sięgam. Swoje ukochane czarne spodnie, skórzane ramoneski i ciężkie botki zamieniłam na jasne jeansy, wyszywane żakiety i haftowane bluzki....a uwierzcie że bardzo ciężko jest mi zrezygnować szczególnie z tych trzech części garderoby.
Maj obfitował u mnie w zakupy...tak naprawdę kurier pukał do mych drzwi co dnia. Pracuje 10 godzin dziennie dodatkowo również w soboty toteż brak mi czasu na zakupy stacjonarne..nawet pastę do zębów kupuje przez internet oraz zakupy spożywcze. Musiałam zakupić parę części garderoby, parę rzeczy jeszcze muszę dokupić ażeby zamknąć swa kapsułowa garderobę na trzy miesiące, ale bardzo ciesze się z na tą chwilę skompletowanych rzeczy. Jednak więcej zakupiłam w tym miesiącu kosmetyków. Nowy podkład, trzy cienie do powiek, pomadkę do ust, nowy zapach....to naprawdę jedynie część tego co zakupiłam jednak każdy mój zakup jest usprawiedliwiony i kryje się za nim po prostu zużycie poprzednika.
Tak więc może zacznę od podkładu. W swojej kolekcji posiadam cztery a tak naprawdę trzy podkłady w swej kolekcji. Podkład mineralny firmy Bare Minerals, kropelki od Cover Fx-które używam w połączeniu z następnym produktem, jedynie gdy mam "wielkie wyjście", a tym następnym produktem jest Complexion Rescue marki Bare Minerals który był moim ulubieńcem tamtego roku i wciąż to podtrzymuje, jest cudowny, najlepszy produkt do twarzy jaki miałam(mam w planach napisanie recenzji na jego temat).
Jednak chciałam wypróbować czegoś nowego, czegoś jeszcze bardziej naturalnego, dobrego dla mojej skóry i tak oto padło na podkład kanadyjskiej firmy Sappho Organics który o dziwo jest w formie płynnej- a uwierzcie że to rzadkie jeśli chodzi o podkłady naturalne. Wcześniej testowałam podkład firmy Kjaer Weis który u mnie się nie sprawdził gdyż zawierał w sobie olej kokosowy który nie służy mojej skórze i zwyczajnie ją zapycha, szukałam więc czegoś bez tego składnika. Podkład przepięknie pachnie, być może nie daje wielkiego krycia-ale dowiedziałam się że gdy pozostawi się go na dłoni ok 10 minut gęstnieje i naprawdę dobrze kryje-ale pięknie wygładza powierzchnie skóry, wyrównuje koloryt, daje uczucie nawilżenia na skórze i utrzymuje się naprawdę długo na twarzy. Niestety podkład nie jest dostępny w Polsce i sprowadzałam go z Kanady ze strony Nucyia. Podkład również nie należy do najtańszych gdyż w przeliczeniu kosztuje ok. 200 złoty.
Kolejnym ulubieńcem będzie pęseta. Wiem pomyślicie sobie co może być nadzwyczajnego w pęsecie ale może być wiele. Tak reguluje sama swoje brwi, nie robię tego nazbyt często, w ogóle nie lubię dotykać swych brwi gdyż uważam że tego zwyczajnie w świecie nie potrzebują. Z natury są ładnie wyprofilowane, mają ciemny kolor, są geste...ale czasami wypada powyrywać włoski pod brwiami oraz pomiędzy brwiami. W moim domu jest tak że pęseta jest a gdy jej potrzebuje to nie ma, bo moja siostra zawsze mi ja zabierze...ta pęseta jednak jest dla mnie bardzo ważna i nikt nie może jej dotykać :D Mowa tutaj o pęsecie firmy Tweezerman, która była tak wielce zachwalana a ja zawsze machałam ręką bo to tylko pęseta co ona tam może. Całkiem przypadkiem trafiła do mojego koszyka gdy robiłam zakupy w Sephorze, w Polsce dostępna jest jedynie wersja mini ale mi osobiście to nie przeszkadza. I co jest w jej tak niesamowitego? Jest idealnie wyprofilowana, idealnie ostra-aczkolwiek nie robi krzywdy, no i wyrywa nawet najmniejsze niewidoczne wręcz włoski. Wiem pomyślicie sobie 55 złotych za pesetę w kiosku kosztuje ona ok. 8 złoty...ale te za 8 potrafię wymieniać dwa do trzech razy w roku a ta coś czuje posłuży mi na lata.
Kolejnym ulubieńcem będzie również pewnego rodzaju gadżet. Coś bez czego teraz nie wyobrażam sobie poranka ale i wieczornej pielęgnacji ciała-a takowa jest u mnie naprawdę skąpa. Mowa tutaj o suchej szczotce firmy Fridge. Jest idealna w każdym calu. Poręczna, idealnej większości i to włosie które świetnie wygładza powierzchnie skóry wykonując suchy peeling ciała. Moja skóra należy raczej do tych napiętych ale tak napięta jak na tą chwilę to nie była. Zrezygnowałam z peelingów podczas kąpieli gdyż ta szczotka robi to świetnie. Mam jędrne, gładkie i napięte ciało...wykonuje taki masaż dwa razy w ciągu dnia...rano ten rytuał wybudza mnie zaś wieczorem koi. Takie szczotkowanie, drapanie wręcz ciała jest w moim odczuciu niezwykle przyjemne. Koszt to 69 złotych ale szczotka jest naprawdę solidnie i porządnie wykonana.
Ostatnim już ulubieńcem maja jest coś co korciło mnie od pewnego już czasu ale jakoś szkoda mi było wydać prawie 200 złotych na pomadkę. Nie jestem fanką szminek, błyszczyków, konturówek czy pomadek...w mojej kolekcji mógł by być jedynie balsam do ust oraz czerwona szminka-na większe wyjścia. O wiele bardziej preferuje cienie do powiek i to oko lubię "zaznaczać" w dziennym jak i wieczornym makijażu. Ale wracając do ulubieńca mowa tutaj o pomadce firmy Kjaer Weis w odcieniu Dream State która w moim mniemaniu jest moim idealnym odcieniem nude. Idealnie zlewa się z kolorem moich ust, wyrównując ich koloryt. Świetnie sprawdza się przy mocniejszym makijażu oczu, ale również gdy sięgam tylko po podkład tego dnia. Produkt jest w innej formie aniżeli zazwyczaj widzimy gdyż jest zamknięty w pięknym,ciężkim opakowaniu który jest znakiem rozpoznawczym firmy. Pordukt naprawdę wart zainteresowania. Moj idealny nudziak.
A jakie Wy produkty pokochaliście w ubiegłym miesiącu?
wtorek, 31 maja 2016
Jak prawidłowo myć włosy?
Niby tak prosta i oczywista czynność a bardzo często po prostu nas przytłacza. Jeśli mam być szczera nienawidzę myć włosów, więcej przyjemności sprawia mi depilowanie nóg depilatorem aniżeli muskanie palcami włosów i skóry głowy. Dla mnie mycie głowy zawsze był musem, niegdyś nie patrzyłam co jest w składzie szamponu, myłam włosy i dwa razy dziennie, szarpałam włosy i gniotłam je we wszystkie strony.
Nie we wszystkim przecież musimy być ekspertami i wiedzieć wszystko. Teraz jednak jestem bardziej dojrzała i racjonalna nawet w myciu włosów.
Ostatnio jednak się przełamałam i moje mycie włosów jest bliskie temu które wykonuje nam fryzjer. Masaż głowy, delikatne mycie skóry głowy, gładzenie, wygładzenie i nie wycieranie włosów a delikatne wyciskanie wody z włosów.
Jak myć profesjonalnie te nasze włosy by sprawiało nam to przyjemność?
Gdy myjemy włosy w domu czy wykonujemy masaż głowy? Raczej nie...wcieramy w nią po prostu szampon i po sekundzie zmywamy. Tymczasem wizyta u fryzjera zawsze kojarzy mi się właśnie z relaksującym masażem. Styliści mają opracowaną specjalną technikę masowania naszej skóry głowy. Warto stosować ją co dzień.
Od czego fryzjer zaczyna mycie naszej głowy? Polewa ją najpierw letnią wodą i pierwsze ruchy palców kieruje do przodu-zaczyna mycie od dokładnego oczyszczenia linii gdzie zaczynają rosnąć nasze włosy. Robi to głównie po to by przy okazji, zmyć nam resztki podkładu który lubi tam zostawać na dłużej, ale dzięki temu my odczuwamy bardzo miły relaks.
Później kieruje swe palce na nasze skronie a następnie w kierunku szyi. Robi to bardzo powoli i przykłada się do każdego ruchu...my powinnyśmy robić dokładnie to samo.
W tym momencie zaczyna się masaż zasadniczy, który również przebiega bardzo powoli a przez to bardzo dokładnie i przyjemnie. Wykorzystujemy do niego nasze wszystkie palce i robimy to ruchami okrężnymi i przesuwamy po całym obszarze skóry głowy. Staraj się masować ją opuszkami a nie ostrymi paznokciami które tylko podrażniają skórę głowy. Dokładnie wymasowana a co za tym idzie oczyszczona skóra głowy może oddychać a to pobudza cebulki włosów do wzrostu.
Szampon spłukujemy letnią wodą przez dłuższą chwile a nie szybko i dodatkowo nie dokładnie. Jeśli chcesz nałożyć odżywkę pamiętaj by omijać nasadę-nakładaj ją od połowy włosów a na końcówki nałóż najwięcej produktu. Następnie dobrze wyciśnij nadmiar wody z odżywką i pozwól wchłonąć się jej.
Wydaje się to naprawdę tak trudne?
Subskrybuj:
Posty (Atom)





