środa, 3 sierpnia 2016

Piękne włosy dzięki diecie.



Czy dzięki szamponom, odżywką i suplementom za fortunę uda nam się powstrzymać wypadanie? A może chociaż powstrzyma to ciągłe przesuszanie i łamliwość? Miałam od zawsze problem z włosami...to za bardzo się puszyły, to były za bardzo oklapnięte, wypadały i łamały się. Na problem z włosami jednak składa się wiele czynników.Może to być anemia, zakwaszenie organizmu, niedobór tłuszczy czy witamin.
To co jest na twoim talerzu ma największy wpływ na zdrowie jak i twój wygląd.
Nie może zabraknąć w twojej diecie niezbędnych pierwiastków oraz witamin. Zrezygnuj z soli(ja zamiast niej stosuje przyprawy i zioła)kofeiny, tłuszczu oraz przetworzonych dań a polub a wręcz pokochaj składniki pochodzące z natury. To one pomagają w redukcji stresu i odbudować organizm.



Od nie teraz wiadomo że na włosy świetnie działa biotyna czyli witamina B7. Spokojnie ową witaminę można nazwać antidotum na wypadające włosy. Dodatkowo stymuluje cih porost. Pamiętam gdy naprawdę wypadało mi tyle włosów że siadałam i płakałam i zaczęłam suplementowac biotynę. Oczywiście efekty przychodziły z czasem ale uwierzcie mi ile na głowie miałam baby hair. Wciąż mam pomimo iż odstawiłam biotynę gdyż zauważyłam że moja wegańska dieta sprzyja i moim włosom.
Biotyna jednak nie występuje jedynie w formie tabletek. Zjadasz ją z surowym kakao, grzybami, fasolą, ciecierzycą, soczewicą, soją,drożdżami. Pożyteczne również jest naturalne-najlepiej samorobne masło orzechowe gdyż orzechy ziemne są świetnym źródłem tej witaminy.
Biotyna jednak to nie tylko porost włosów ale i przyśpieszony metabolizm, lepszy nastrój, wzmocniona odporność i lepsza kondycja skóry.

Kolejne są antyoksydanty bez których nie wyobrażam sobie dnia. To głównie fioletowe,czerwone, zielone oraz pomarańczowe owoce i warzywa czyli chociażby borówki, jagody, maliny, szparagi, jarmuż, szpinak, bataty. Przeciwutleniacze sprawdzają się również w walce ze zmianami hormonalnymi, depresją no i co najważniejsze zachodzącymi procesami starzenia które opóźniają i ochronisz ciało przed nowotworami.

Gdy pomyślicie o kwasach tłuszczowych omega-3 to co Wam przychodzi na pierwszą myśl? Na pewno tuńczyk i łosoś ale to nie wszystko bo zawiera je również awokado, olej lniany, olej kokosowy czy oliwa. Dzięki tym związkom nasz organizm lepiej przyswaja witaminy oraz enzymy które przynoszą wiele korzyści dla naszego zdrowia. Skóra głowy dzięki tym związkom jest lepiej ukrwiona co korzystnie jak wiecie zapewne wpływa na kondycję włosów.
Już kropla dodana do koktajlu zapobiega wypadaniu włosów i ich łamliwości, wpływa na porost oraz odbudowę cebulek włosowych.
Zacznij olejować również włosy z zewnątrz a na pewno Ci za to podziękują.

Niewątpliwie krzem, miedź i cynk "postawi na nogi" twoje włosy. Niedobór cynku jest odpowiedzialny za nadmierne wypadanie włosów oraz pogorszenie się stanu skóry. Gdy masz właśnie takie problemy włącz do diety nasiona i orzechy. To w pestkach dyni, migdałach oraz nasionach słonecznika jest bezcenna witamina E-antidotum na wypadanie włosów. Krzem i miedź znajdziesz w rzodkiewce, grubych kaszach, pełnoziarnistych zbożach oraz skrzypie polnym. Dieta powinna obfitować również w beta-karoten, witaminę A i C które sa niezbędne do właściwej produkcji sebum oraz odbudowy struktury włosa. Na pewno znajdziesz je w marchewce, mango, batatach czy pomidorach.

Jod również odgrywa wielką role w pielęgnacji włosów. Dieta bogata w jod naprawia ich stan gwarantując nam że będą one mocne i odżywione oraz przyśpiesza porost włosów. Lato to idealny czas na spożywanie jodu-znajdziecie go w chudych rybach, owocach morza wodorostach ale i brokułach czy chociażby w spirulinie która oprócz dużej ilości jodu posiada witaminę B12 oraz cenne białko.
Nie zapomnij jednak również o żelazie które zapobiega anemii której skutki odbijają się nie tylko jedynie na włosach ale i skórze czy paznokciach. Pierwiastek ten znajdziesz w nasionach strączkowych, ziemniakach, jarmużu, botwinie oraz szpinaku. Łącz go z produktami bogatymi w witaminę C-lepiej się wchłonie.






poniedziałek, 1 sierpnia 2016

Szczotkowanie ciała na sucho.



Dla mnie osobiście szczotkowanie ciała na sucho to już pewnego rodzaju codzienny nawyk bez którego nie wyobrażam sobie dnia, taki jak umycie twarzy czy zębów. Owy nawyk dodatkowo przynosi wiele korzyści dla naszej sylwetki jak i skóry. Masaż szczotką z naturalnego włosia pobudza krążenie, redukuje stres oraz pobudza. Gdy stosować będziesz go co dnia po przebudzeniu może zastąpić kubek kawy.
Dzięki tej metodzie lepiej złuszczymy martwy naskórek a tkanka której chcemy jak najmniej-tłuszczowa- w problematycznych miejscach równomiernie się rozłoży i przyniesie naprawdę świetny efekt. Ten zabieg dodatkowo jest tani i łatwy. Jeśli zaaplikujesz produkt pielęgnujący od razu po szczotkowym peelingu lepiej się wchłoną i zapewnią na dłużej nawilżenie oraz gładkość.




Przed jednak rozpoczęciem kuracji powinnaś wybrać szczotkę. Ja z ręką na sercu polecam marki Fridge która wykonana jest z końskiego włosia oraz szczeciny( twoja szczotka powinna być wykonana z naturalnego włosia). Jest naprawdę spora i dobrze wykonuje swe zadanie a przy tym naprawdę nie "zdziera" mojej skóry.
Masaż powinno wykonywać się w godzinach porannych, przed prysznicem- kiedy skóra jest sucha i nie ma na sobie choć odrobiny produktów pielęgnacyjnych. Ja jednak szczotkuje również ciało w godzinach wieczornych gdyż nie zawsze mam czas z rana.
Szczotkowanie powinno wykonywać się ruchem od dołu skierowany ku górze, zaczynając od samych stóp a kończąc na dekolcie a kierując każdy ruch w stronę serca. Ruch powinien być subtelny na brzuchu i w okolicach biustu natomiast mocniejszy w sferze narażonej na cellulit czyli pośladkach i udach.
Szczotkowanie wykonuj codziennie ale jeśli już nie znajdziesz chwili każdego dnia to przynajmniej raz w tygodniu aby dotlenić skore oraz pozbyć się toksyn. Dzięki temu na pewno stanie się młodsza, zdrowsza oraz promienna.




wtorek, 19 lipca 2016

Czy samotność wpływa na nasze zdrowie?



Problem samotności dotyka coraz więcej to osób. Gdy ja wpadłam w samotność sądziłam że jestem jedyna gdyż otaczały mnie jedynie osoby(w moim mniemaniu)  posiadające kogoś sobie bliskiego. Praca, ukończenie szkoły ograniczyło moje kontakty z niegdyś bliskimi mi osobami.A nawet można powiedzieć że zakończyło. Ale również wiele innych aspektów spowodowało że poczułam się samotna.

Częstotliwość widywania się z członkami rodziny jak i również znajomymi może mieć wpływ na stan naszego zdrowia. Mówimy tutaj o osobach nam bliskich a nie przechodniach, klientach w sklepie jakim pracujecie czy osobami którzy są nam obcy.
Lekarze ostrzegają że samotność może prowadzić do wielu zaburzeń psychicznych takich jak stres, lęk, depresja oraz braku ufności. Pojawia się również coraz to więcej dowodów wskazujących na związek izolacji społecznej ze zwiększonym ryzykiem chorób fizycznych. Samotność może sprawić, że niektóre schorzenia pojawiać się będą częściej a niektóre staną się groźniejsze dla życia chorej osoby.




Naukowcy przeprowadzili badanie w 2006 roku w którym udział wzięło 2800 kobiet z rakiem piersi. Chore które rzadko widywały rodzinę jak i przyjaciół były obarczone pięciokrotnie wyższym ryzykiem śmierci aniżeli pacjentki utrzymującej wiele kontaktów. Naukowcy jednak przez długi czas mnie potrafili ustalić w jaki sposób samotność oddziałuje na organizm.

Psycholodzy z Uniwersytetu Stanowego Ohio oraz z Chicago ukazali że w układzie immunologicznym osoby samotnej następują zmiany, które prowadzą do przewlekłego stanu zapalnego. Krótkotrwałe zapalenia pozwalają człowiekowi powrócić do zdrowia po infekcji lub zranieniu jednak w przypadku gdy utrzymują się one przez dłuższy czas, mogą przyczyniać się do chorób układu krążenia i nowotworów.

Naukowcy dowiedli również że osoby samotne odczuwają wyższy poziom stresu podczas codziennych czynności niż ludzie otwarci na kontakty społeczne.

Nie zawsze jednak samotność powoduje problemy zdrowotne, czasami zależność jest odwrotna- problemy zdrowotne jak i fizyczne mogą przynieść ze sobą osamotnienie oraz izolację.
Osoby samotne mają większe problemy ze snem, są częściej poddenerwowane lub zestresowane, mają zwiększone ciśnienie i podwyższony poziom cholesterolu. W dodatku w podeszłym wieku szybciej doświadczają problemów z pamięcią jak i również myśleniem.

Niezależnie od płci czy pochodzenia ważne jest aby mieć ludzi którzy są w stanie wspierać nas emocjonalnie. My ludzie jesteśmy istotami towarzyskimi, potrzebujemy być otaczani przez innych ludzi. W otoczeniu przyjaciół, rodziny i miłości rozwijamy się, prawidłowo funkcjonujemy.

Samotność to poważny problem który da się jednak rozwikłać. Nie wstydzę się powiedzieć że sama jestem osobą samotną pomimo iż mieszkam wciąż z rodzicami. Nie ukrywam że pomaga mi w walce z tym czwórka ukochanych psów.
Problem samotności nie dotyka jedynie osób w podeszłym już wieku ale i nas osób które dopiero odkrywają życie. Bardzo często bardzo szybki bieg życia, ciągła praca uniemożliwia nam spotykanie się z bliskimi ale również coraz bardziej zamykamy się na poznawanie nowych ludzi/.
Bycie samotnym oznacza brak poczucia więzi lub opieki i nie chodzi tutaj jedynie o odizolowanie fizyczne.




środa, 13 lipca 2016

Ulubieńcy czerwca.



Rozpoczęło się lato. Okres wolny dla wielu. Ja niestety te wakacje spędzę tak naprawdę w pracy. Dodatkowo pogoda nas nie rozpieszcza a więc nawet w weekendy nie naciesze się latem. Zauważyłam że prawie co roku lipiec nas nie rozpieszcza.
Ale w dzisiejszym poście nie o lipcu a o czerwcu a raczej o produktach jakie pokochałam w tym miesiącu który nie ukrywam bardzo lubię.



W tamtym miesiącu odkryłam trzy produkty które zawładnęły mym sercem. Wszystkie te produkty zakupiłam w połowie czerwca a więc tak naprawdę testuje je od miesiąca. Nie kupuje nazbyt wiele kosmetyków-tak naprawdę zakupuje je dopiero wtedy gdy zużyje poprzedni. Nie lubię chomikować kosmetyków oraz trzymać je aby trzymać bo tak bardzo szkoda mi je zużyć. Kosmetyk lubię zużyć w pełni gdy jestem z niego zadowolona, gdy jest inaczej bardzo często oddaje lub też zmuszona wyrzucić ale zdarza się to bardzo rzadko gdyż próbuje znaleźć inne zastosowanie na dany produkt.

W czerwcu zrobiłam zakupy po raz kolejny w Organicall- cenię ten sklep za podejście do klienta, bardzo indywidualne, za pomoc jaką oferują oraz bardzo bogaty asortyment. Zakupiłam od nich dwa produkty i obydwa okazały się strzałem w dziesiątkę.
Pierwszy do balsam do ciała. Niby nic. Nie ukrywam że nienawidzę balsamować, olejować ciała. Ale od kiedy pokochałam szczotkowanie skóry na sucho polubiłam również olejować ciało.Tak, tak olejować gdyż do pielęgnacji ciała używam zazwyczaj olei. W balsamach nigdy nie lubiłam tej konsystencji, mocnego zapachu i tego odczucia że mam coś na ciele. Balsam marki Prtty Peaushun to balsam stworzony przez makijażystkę Hollywood Bethany Karlyn. Ten cudowny balsam naprawdę poprawia kondycję skóry, tuszuje delikatnie zasinienia oraz defekty skóry oraz wyrównuje koloryt skóry. Mam oliwkowy odcień skóry, być może nie jestem blada niczym marmur ale nie jestem również opalona tak jak gdy miałam lat 6 i większość dnia spędzałam na podwórku.Mam tendencje również do zasinień oraz podrażnień po depilacji na nogach. Czuje sie niepewnie w szortach czy spódnicach właśnie ze względu na różnego rodzaju zasinienia na nogach oraz dosyć jasny kolor. Ten balsam to wybawienie dla moich często podrażnionych nóg od depilatora. Produkt nie zawiera parabenów, syntetycznych barwników oraz substancji zapachowych. Pchnie genialnie lekko, orzeźwiająco i cytrusowo , wygląda na skórze równie genialnie. Posiada w sobie drobinki które w żaden sposób nie odznaczają się na ciele a za to świetnie rozświetlają, szczególnie w promieniach słonecznych skóre. Daje efekt gładkiej, zdrowej skóry. Dodatkowo wspomaga produkcję kolagenu, elastyny i białka zmniejszając cellulit, rozstępy, blizny oraz żylaki. Ekstrakt z rozmarynu i werbeny mają właściwości kojące. Produkt nie robi plam, nie odznacza się ani nie barwi ubrań nie polecam go jednak stosować w bardzo wysokich temperaturach- powyżej 30 stopni- gdyż po prostu spływa z ciała, czego oczywiście nie widać aczkolwiek czuć-to normalne pocimy się a wraz z nim spływa owy balsam. 
Ale szczególnie uwielbiam go za opakowanie które pozwala na wykorzystanie balsamu do ostatniej kropli i również nada się na ten okres urlopowy gdyż zajmuje mało miejsca, jako że jest to bardzo przyjazne opakowanie. Uwielbiam w nim wszystko tylko nie cenę gdyż za 236 ml musimy zapłacić ok. 200 złotych.

Produkt oczywiście jest naturalny i nietestowany na zwierzętach.
Skład:
100% naturalnych składników
Woda, Gliceryna, Olejek z awokado*, masło z awokado, wyciąg z cytrusów, wosk z grejpfruta, hydrolizowane ekstrakty z jojoba, Glyceryl Stearate, wyciąg z nagietka*, wyciąg z japońskiej zielonej herbaty, wyciąg z rumianku*, wyciag z rozmarynu*, wyciąg z arniki górskiej*, wyciąg z liści niebieskiej werbeny*, alkohol cetylowy, Ethylhexylglycerin, alkohol fenetylowy, Alantoina, Octyldodecyl Oleate, Octyldodecyl Stearoyl Stearate, Polyhydroxystearic Acid, Behenyl Olivate. Może zawierać (+/-): minerały mica, tlenek żelaza (CI 77491, CI 77492, CI 77499), Titanium Dioxide (CI 77891).




Kolejny produkt jest z kolorówki. Moja kolekcja kosmetyków kolorowych w ostatnim czasie bardzo się pomniejszyła toteż stwierdziłam że ta jedna szminka to nic złego. Padło na firmę Ilia Beauty i przepiękny kolor który jest kolorem ikoną. Funnely of Love to połączenie brązu z brzoskwinią. Uważam że to bardzo dojrzały kolor szminki. Ja nie lubię siebie w różach czy kolorach bardzo jaskrawych, rzucających się w oczy. Bardziej wolę szminki w odcieniach nude-ale bardziej w kierunku beżowym, pomarańczach właśnie z brązem oraz w ciemnych szminkach w kolorze wina czy śliwki. Jasne róże wyglądają na mych ustach po prostu śmiesznie.
Funnely of Love to kolor inspirowany Brigitte Bardot- kobietą którą wciąż jest ikoną kobiecej zmysłowości oraz symbolem prawdziwego piękna. Pomadki firmy Ilia to połączenie naturalnych składników oraz nowoczesnych kolorów. Konsystencja owej pomadki jest bardzo kremowa a jej wykończenie nazwałabym pół-matowym. Szminka absolutnie nie wysusza ust, a wiem co mówię-moje usta są bardzo wrażliwe i nie lubią matowych wykończeń. Nie przepadam za szminkami w swej kolekcji posiadam trzy-w odcieniu nude, czerwoną oraz teraz i tą z firmy Ilia. Tak bardzo jednak polubiłam tą szminkę że zakupie jeszcze przynajmniej jedną. 
Cena to ok.120 złotych za 4g.


Składniki:

Ricinus Communis (Castor) Seed Oil*, Sesamum Indicum (Sesame) Seed Oil*, Jojoba (Simmondsia Chinensis) Seed Oil*, Helianthus Annuus (Sunflower) Seed Oil*, Beeswax (Cera Alba)*, Triisostearyl Citrate, Euphorbia Cerifera (Candelilla) Wax, Theobroma Cacao (Cocoa) Seed Butter*, Manihot Esculenta (Tapioca) Starch *, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Vitis Vinifera (Grape) Seed Oil, Rosa Canina (Rose Hip) Fruit Oil, Sage (Salvia Officinalis) Leaf Extract, Tocopherol. Może zawierać: Mica, Titanium Dioxide, Iron Oxide (CI 77499, CI 77492, CI 77491), Red 7 CI15850, Red 28 CI45410, Yellow 5 CI19140.

Ostatni już produkt to moje wielkie odkrycie i ogromny ulubieniec. Wiem, że owy produkt na rynku nie jest od dziś ale ja dopiero niedawno sie na niego natrafiłam.
Jestem maniaczką maseczek do twarzy. Uwielbiam je nakładać, testować nowe i cieszyć się ich efektami jakie dają. Bardzo często przygotowuje sobie również maseczki z owoców czy warzyw. Jednakże tą maseczkę polubiłam tak bardzo że nakładam ją co dnia od miesiąca. Przepięknie pachnie, świetnie działa...a mowa tutaj o maseczce z firmy Antypodes o nazwie Aura. Jest to maseczka która w swym składzie zawiera miód Manuka-najdroższy miód na świecie ale i również najlepiej działający. Owe cudo łagodzi mą jakże wrażliwą skórę, uspokaja, odświeża i regeneruje. Robi dosłownie to wszystko czego oczekuje od maseczki. Dodatkowo nie wysusza skóry ani nie podrażnia a czasami potrafię w niej chodzić nawet dwie godziny. Pachnie wanilią oraz mandarynką co wpływa na mnie niezwykle relaksująco i odprężająco. Produkt gdy "wyląduje" już na naszej skórze jest niewidoczny oraz nie brudzi ubrań gdyż delikatnie zastyga absolutnie nie ściągając naszej skóry. Pomimo iż kosztuje 129 złotych za 75ml uważam że jest warta każdej wydanej złotówki. Firma Antypodes bardzo mnie zachwyca coraz to bardziej-testuje również cztery inne produkty i jak na razie jestem wielce zachwycona- i coś czuje że będziecie słyszeć o produktach tej marki coraz więcej. Maseczkę zakupiłam na stronie Lavande.

Składniki:

Aqua (water), leptospermum scoparium mel (manuka) honey Active 20+, persea gratissima (avocado) oil, glycerin, cetearyl alcohol, stearic acid, glycerol stearate, gluconolactone, sodium benzoate, calcium gluconate, vitis vinifera (vinanza grape grapeseed) extract, daucus carota sativa (carrot) oil, metrosideros excelsa (pohutukawa flower) extract, tocopherol  (vitamin E), essential oil fragrances of vanilla & mandarin: coumarin**, d-limonene**, linalool**.

Jak co miesiąc nie jest nazbyt wielu ulubieńców aczkolwiek sądzę że są wyjątkowi i mam nadzieje że i Wy macie ochotę je wypróbować.