czwartek, 12 stycznia 2017

ULUBIEŃCY 2016- KOLORÓWKA.





Rok 2017. Mam nadzieje że dla nas wszystkich będzie on udany i lepszy od roku poprzedniego. Dla mnie poprzedni rok był pełen wyzwań, wielkie zmiany zaszły w moim podejściu do zakupów głównie gdyż zdrowy tryb życia(odżywianie jak i sport) prowadzę już od pięciu lat. Zmiany zaszły głównie w zakupach kosmetycznych ale i ubraniowych, stałam się minimalistką i patrze na jakość a nie ilość. Wybieram konkretniej, selektywniej, zwracam uwagę na składy kosmetyków czy to do pielęgnacji czy też tych kolorowych, na materiały rzeczy jakie noszę na sobie. Czuje się o wiele lepiej posiadając mniej rzeczy, nie jestem tym przytłoczona...jest czysto, przejrzyście i konkretnie. Jednak rok 2016 był dla mnie ważny gdyż właśnie wtedy powiedziałam sobie "Kupuje i nakładam na swoją twarz, włosy, ciało jedynie kosmetyki w 100% naturalne, bezpieczne dla mnie i otoczenia, które wpływają korzystnie na mnie ale nie robią szkody również Ziemi. W swojej kolekcji kosmetycznej mam jedynie kosmetyki których aplikowanie sprawia mi wielką radość i nie moge doczekać się porannej pielęgnacji, demakijażu, nakładania makijażu czy wieczornej pielęgnacji oraz zwykłego nałożenia maseczki na twarz.
W tej części ulubieńców przedstawię Wam kosmetyki kolorowe, te które są niekiedy ważniejsze dla nas kobiet aniżeli te do pielęgnacji(ale pamiętajcie że to wielki błąd, pielęgnacja naszej skory jest najważniejsza jeśli chcemy długo cieszyć się młodym wyglądem naszej skóry). Kosmetyków jest 8 ale uwierzcie że to same perełki. Obawiam się że nie będzie ulubieńców roku 2017 jeśli chodzi o kolorówkę, bo jak już wspominałam na instagramie wraz z rozpoczęciem się nowego roku postanowiłam przez rok czasu nie zakupić ani jednego kosmetyku kolorowego. Mam nadzieje wytrwać w tym postanowieniu do końca i mam nadzieje że pociągnę i Was za sobą.

1. Sappho Organics Liquid Foundation to najwspanialszy podkład naturalny jakie dane mi było testować w tamtym roku a było ich nie mało: Kjaer Weis Foundation, W3LL People Narcissist Foundation oraz Jane Iredale BB Cream Glow Time jak i również Un Cover-Up od RMS Beauty(nie lubię go jako podkład-jako korektor jest genialny). To bardzo lekki podkład którego krycie oczywiście możemy budować od średniego po pełne, jest niewidoczny i niewyczuwalny na skórze. Moja skóra oddycha gdy tylko nakładam ten podkład na swoją twarz, nie rozprowadza się jak marzenie gdyż nie posiada w swoim składzie silikonów ale nie tworzy smug, nie odznacza się gdyż pięknie stapia się z cerą. Świetnie zakrywa moje zaczerwienienia jak i również niewielkie przebarwienia. Jest bardzo wydajny gdyż zakupiłam go w maju a posiadam jeszcze pół opakowania. Delikatnie zastygA, posiada w swoim składzie olejek herbaciany aczkolwiek nie powoduje to ściągnięcia skóry, przesuszenia a wręcz przeciwnie jest nawilżający i odżywia skórę. Gdy wykończę to opakowanie które mam wiem że będzie mi go bardzo brakować.

2.  Kjaer Weis- Cloud Nine oraz Charmed jak bez tuszu do rzęs potrafię żyć tak bez cienia czuje się naga. To on dodaje mojemu spojrzeniu głębi, pewnego rodzaju wyrazu choć wiem że większości z Was tego dodaje tusz do rzęs. Przed rozpoczęciem detoksu jeśli chodzi o kosmetyki(rozpoczęcie stosowania jedynie tych naturalnych) nie byłam fanką cieni do powiek, osiadały brzydko na powiece, były dla mnie za bardzo napigmentowane, za bardzo widoczne...ja wyznaje zasadę im mniej tym lepiej nawet w makijażu, a tym bardziej w nim toteż chciałam mieć w swojej kolekcji cienie które będą delikatne, naturalne i zdrowe dla moich wrażliwych oczu. Nie ukrywam że paleta cieni od Urban Decay powodowała u mnie szczypanie oczu i ciągłe łzawienie gdy tylko zamykałam oczy. Powieki były podrażnione i czerwone za każdym razem gdy zmywałam cienie. Marka Kjaer Weis tworzy cudowne cienie aktualnie jestem posiadaczką aż sześciu(tworzy ona pojedyncze cienie) ale ja chce wyróżnić dwa. Cloud Nine to jasny, rozświetlający, w kolorze szampańskim cień idealny do nakładania w kącik oka ale również jako cień bazowy, ma perłowe wykończenie i daje bardzo jedwabiste wykończenie na oku, niewidoczne i niewyczuwalne. Drugi cień Charmed bardzo uniwersalny beżowo-karmelowy który nosiłam w lecie każdego dnia, gdyż jest idealny do nakładania jako pojedyńczy cień ale również do konturowania oka.
Są idealne dla alergików,nie posiadają parabenów, sztucznych barwników oraz substancji zapachowych...nie spodziewajcie się po nich ekstremalnej pigmentacji ale uważam że jak na kosmetyk naturalny jest satysfakcjonująca.

3. Bare Mineral Lash Domination jest najlepszym tuszem jakie dane mi było używać(bo oczywiście są takie chwile gdzie ten tusz używam). Robi wszystko to co obiecuje producent czyli wydłuża, pogrubia, zagęszcza i rozdziela rzęsy i dodatkowo ekstremalnie dodaje głębokiej czerni naszym rzęsą(choć mogę się mylić bo z natury mam czarne rzęsy). Tusz ten jest mineralny toteż gdy nałożymy owy tusz na nasze rzęsy te wciąż są mięciutkie niczym nasze własne rzęsy, dodatkowo tusz ten nie tworzy efektu pająka, możecie zapomnień o pozostawionych grudkach czy trzech rzęsach. Nie podrażnia moich wrażliwych oczu jak i powiek...jest bardzo wytrzymały, aplikuje go zazwyczaj na wieczorne imprezy i powiem wam że o 5 rano on jak gdyby znika całkowicie. Nie ma efektu pandy, nie osiada nigdzie na twarzy po prostu znika całkowicie(oczywiście po imprezie każdy makijaż znika). Posiada szczoteczkę spiralkę która unosi jak i podkręca nasze rzęsy które z czasem wcale nie tracą tego efektu. Jest fenomenalny i wiem że będę się go trzymała bardzo, bardo długo. 

4. Cover Fx Custom Cover Drops wiem miałam się trzymać kosmetyków kolorowych ale te kropelki zawładnęły całkowicie moim wyjściowym makijażem. Mimo wszystko ja lubię makijaż, lubię go robić-poniekąd wtedy się relaksuje, ale nie lubię go czuć na swojej twarzy. Jak na co dzień nie zależy mi na wielkim kryciu, moje zaczerwieniania czy niewielkie przebarwienia tak wychodząc na miasto chociaż raz na jakiś czas chciałabym wyglądać "idealnie". Wtedy stawiam na krycie ale z naturalnym efektem i z pomocą nadchodzą mi sławne już kropelki z czystym pigmentem. Firma Cover Fx stworzyła produkt który jest czystym pigmentem i możemy łączyć go czy to z ulubionym podkładem ażeby podbić jego krycie, z ulubionym kremem aby stworzyć krem koloryzujący czy nawet z olejkiem dając efekt glow na skórze. Stopień krycia możemy budować od 1 kropelki-lekkie krycie po 3-4 które mają nam dać pełne krycie. Zgadzam się z tym, najczęściej pigment łącze z podkładem Sappho czy też kremem koloryzującym Complexion Rescue od Bare Minerals i pomimo iż posiadam pełne krycie do wykończenie jest niezwykle naturalne...bo musze wspomnieć że produkt ten nie zaburza właściwości produktu z którym go łączymy. Jest to drogi produkt i pomimo iż mamy jedynie 15ml produktu uwierzcie mi że starcza na bardzo długo. Potrzebujesz tak naprawdę tylko tego produktu ażeby tworzyć unikalne podkłady.

5. Ilia Beauty Funnel of Love nie jestem fanką szminek. Dla mnie nakładanie czegoś czego za chwilę i tak nie będzie widać nie ma zwyczajnie sensu(nie chce nawet próbować pomadek matowych, zastygających). Ale czasami jednak decyduje się ażeby wydobyć kolor moich ust za pomocą szminki. W swojej kolekcji posiadam cztery ale ta jest moim wielkim ulubieńcem. To kultowy kolor marki Ilia Beauty, to delikatny kolor "nude" z delikatnym odcieniem brzoskwini(w tych kolorach najlepiej się czuje). Inspiracją do stworzenia tego koloru była Brigitte Bardot- bardzo zmysłowy i ponadczasowy. Szminki marki Ilia są pełne dobroczynnych składników które nie wysuszają naszych ust a wręcz przeciwnie z każdą aplikacją odżywia nasze usta oraz sprawiają że są po prostu piękniejsze.

6. Lavera żel do stylizacji brwi-transparentny nie jestem fanką dorysowywania brwi, utrwalania ich czymkolwiek czy wręcz rysowania ich. Może to dlatego że moim zdaniem, jak i innych posiadam naprawdę z natury ładne brwi, bez ubytków w ciemnym, czarnym kolorze o ładnym kształcie. Nie wiem więc jak to jest być posiadaczką niesfornych brwi...ale lubie jednak rano wstając delikatnie ujarzmić moje brwi i w tamtym roku sięgałam najchętnie po własnie ten żel. Oczywiście naturalny który oprócz utrwalenia i nabłyszczenia brwi pielęgnuje je z każdą aplikacją. Żel był bardzo wydajany i użytkowałam go przez 8 miesięcy. 

7. RMS Beauty Un Cover-Up został stworzony głównie z myślą o tym aby uwidocznić i podkreślić naturalny i zdrowy wygląd skóry...oczywiście to idealny produkt dla mnie. Używam go głównie jako korektora pod oczy jak punktowo na przebarwienia i niedoskonałości ale sprawdza się również jako podkład. Nie ukrywam że skóra musi być wypielęgnowana ażeby owy produkt wyglądał dobrze na naszej skórze(lubi uwidaczniać suche skórki). Nie wchodzi jednak w zmarszczki, nieprzypudrowany na mojej suchej skórze trzyma się cały dzień, jednakże daje lekko "tłusty" efekt na skórze, błyszczący co nie każdemu odpowiada. Produkt jest lekki i nawilżający, ta cudowność zmniejsza widoczność porów oraz naprawdę odmładza naszą skórę. Posiada naturalne pigmenty które dają naprawdę duże krycie przy czym nie czuć produktu na skórze. Rozprowadza się na skórze jak marzenie(ówcześnie trzeba delikatnie go rozgrzać w palcach gdyż jest oparty na oleju kokosowym). Wiem że jest ulubieńcem wielu kobiet na całym świecie, idealnie sprawdza się na cerach po chemioterapii,atopowych, trądzikowych, suchych, delikatnych, naczyniowych.  Jest moim malutkim cudem i jego używanie każdego dnia sprawia mi wielką przyjemność.
Jest również niezwykle wydajny.

8. RMS Beauty Living Luminizer to produkt który używam każdego dnia i nie wyobrażam już sobie bez niego makijażu. Ten rozświetlacz pozwala mi uzyskać efekt połyskującej i zmysłowej cery...to produkt w kremie który daje nam efekt delikatnej tafli, nie nachalnej a wręcz naturalnej jakbyśmy tak z natury się delikatnie, zdrowo "świeciły".Produkt nie jest tłusty, nie klei się a co najważniejsze nie posiada w sobie drobinek. Zero drobinek. Uwielbiam nakładać go na łuk kupidyna, na obszarze pod brwiami oraz w kąciku oka. Odcień sam w sobie jest niezwykle uniwersalny, przejrzysty, połyskujący i rozświetlający który daje transparentne, perłowo-satynowe wykończenie. Rozświetlacz nałożony na dane partie twarzy wygląda mokro, tak gdybyśmy skropiły się niewielką ilością wody w danych miejscach...wygląda przepięknie szczególnie na lekko opalonej cerze. To jest chyba główny ulubieniec poprzedniego roku. To moje wielkie odkrycie <3


Już zabieram się za ulubieńców roku 2016 jeśli chodzi o pielęgnacje, toteż spodziewajcie się nowego posta na dniach. 
Bardzo chętnie dowiem się bez jakich Wy kosmetyków kolorowych nie mogliście się obejść w poprzednim roku :)


wtorek, 10 stycznia 2017

PIELĘGNACJA TWARZY ZIMĄ.



Zapewne przyznacie mi rację, że wasza pielęgnacja skóry zimą wyraźnie równi się od tej chociażby letniej. Aktualnie w Polsce grasują takie mrozy że o naszą delikatną skórę powinniśmy dbać ze zdwojoną siłą.
Moja skóra szczególnie zimą lubi się buntować, jest przesuszona, pozbawiona blasku a suche skórki są dla mnie utrapieniem całej zimy. Ja jestem fanką olejów jak i maseł pochodzenia roślinnego i używam ich cały rok w swojej pielęgnacji ale polecam Wam szczególnie w mroźnym okresie zacząć ich stosować nawet jeśli nie jesteście posiadaczkami skóry suchej. Każdy typ cery zasługuje na solidną pielęgnację



Sama o tym wiem, że cera sucha w zimowe dni wymaga zwiększonej ochrony-zapewne większość zimą wymienia kremy nawilżające na te tłuste i półtłuste. Na pewno powinnaś odstawić w tym okresie kosmetyki matujące czy to do pielęgnacji czy też te do makijażu(pożegnaj bazy i podkłady oraz duże ilości pudrów). Zainwestuj w naturalne olejki czy sera na ich bazie które nawodnią twoją skórę ale i ujędrnią i odżywią.

Oprócz borykania się z cerą suchą posiadam również cerę naczynkową i uważam że ten typ nienawidzi zimy najbardziej. Ciągłe zmiany temperatur, moja skóra nienawidzi ich-samo już wejście do ciepłego pomieszczenia po wcześniejszym przebywaniu na zewnątrz powoduje zaczerwienienia na twarzy a twarz niekiedy piecze i swędzi. W jednej chwili zmienia się jej koloryt(nawet kryjący podkład nie pomaga). To cera naczynkowa wymaga szczególnej ostrożności w doborze kosmetyków. Unikaj kosmetyków które w swoim składzie mają: mentol, alkohol, olejek eukaliptusowy oraz mięte pieprzową. Przed wyjściem z domu ważne jest nałożenie nawilżającego olejku i uwaga...podkładu który będzie chronił twoją skórę. Jeśli jak ja jesteś fanką "makeup no makeup" niestety zima to okres gdzie musisz korzystać z podkładu czy też kremu BB. Cera naczynkowa jest ekstremalnie wrażliwa toteż staraj się używać kosmetyków tylko i wyłącznie na bazie naturalnych składników lub samych surowców(ale uważaj również z ich doborem. Ja w okresie zimowym szczególnie uwielbiam olejek różany który rozświetla moją cerę, ale wzmacnia naczynka i chroni moją delikatną skórę. Świetne jest również siemię lniane z którego "glutek" działa kojąco na zaczerwienioną skórę i dodatkowo nawilża.

DOMOWE SPOSOBY NA ZAJADY:

Zajady tworzą się od braku słońca, przemęczenia oraz stresy, dieta szczególnie zimą powinna być więc bogata w witaminy z grupy B i C. Zajady nieestetycznie wyglądają ale i powodują pewnego rodzaju dyskomfort. W ich wyleczeniu pomoże Ci ogórek i aloes ale i miód który powinno się smarować kąciki ust przed pójściem spać.




Najlepiej niskie temperatury znosi cera tłusta ale nawet ostry i chłodny wiatr. Chroni się zabawa dzięki bariery w postaci sebum. Jednak nie oznacza to że gdy jesteś posiadaczką cery tłustej masz zaprzestać w ogóle o nią dbać. Cera skłonna do przetłuszczania się bardzo szybko może stać się cerą trądzikową. Źle dobrany krem również może zatykać pory i powodować jeszcze większe świecenie się twarzy. Nie stosuj i nie kupuj produktów które w swym składzie posiadają parafinę za to kupuj te które mają chociażby odżywcze masło shea...pamiętaj jednak że przed aplikacją półtłustego kremu przemywaj twarz płynem micelarnym czy tonikiem.


Masz problem z PRZESUSZAJĄCYMI SIĘ USTAMI pamiętaj aby nie oblizywać warg, również nie pij nazbyt często na świeżym powietrzu. Dbaj o to aby usta były zawsze nawilżone-najlepsze są pomadki które w sobie posiadają witaminę E, masło kakaowe lub shea. Popękane usta postawisz do pionu stosując domowy peeling z oliwy z oliwek oraz łyżeczki cukru...gdy posiadasz już ekstremalnie przesuszone usta polecam wosk pszczeli który dogłębnie nawilży o chroni twoje usta przed mrozem.

A jak nawilżać skórę ciała? Ja od lat stosuje nierafinowany olej kokosowy(świetnie nawilża i jest niedrogi i bardzo wydajny) który nakładam na wilgotne ciało od razu po kąpieli, raz w tygodniu przynajmniej pamiętaj również o peelingu czy też codziennym szczotkowaniu ciała na sucho.

A jakie Wy macie sposoby na zimne, mroźne dni jeśli chodzi o pielęgnację?

piątek, 6 stycznia 2017

ULUBIEŃCY GRUDNIA.


I tak oto opuścił nas rok 2016. Mam nadzieje że przejście na rok 2017 upłynął Wam w miłej atmosferze, życzę Wam wszystkiego najlepszego w nowym roku i przechodzę do przedstawienia Wam trzech produktów które wyjątkowo przypadły mi do gustu w poprzednim miesiącu.




Na samym początku zapach który akurat w grudniu wykończyłam całkowicie(owe opakowanie miałam ponad dwa lata). Ja jestem trudna jeśli chodzi o wybór perfum no i nie ukrywam iż nie są one dla mnie najważniejsze. Nie lubię przesadnie pachnieć, ani za bardzo słodko ani za bardzo mocno-wręcz męsko.
Ukochałam sobie głównie jedną markę jeśli chodzi o zapachy a jest nią niszowa marka Jo Malone niestety nie dostępna w Polsce(jeśli już to przez internet). Ich zapachy są niezwykle unikalne, jedyne w swoim rodzaju, seksowne ale i tajemnicze dobre na dzień ale i na wieczór no i można je ze sobą mieszać przez co tworzymy swój unikalny zapach. Miałam przyjemność używać już trzy zapachy tej marki i pamiętam że jakim się bym nie popsikała zawsze otrzymywałam wiele komplementów ze strony mężczyzn ale i kobiet.Ale dziś chciałabym wyróżnić zapach Blue Agava & Cacao który pachniał obłędnie. Nutami głowy są kwiat lipy, grejpfrut, czerwone jagody i kardamon; nutami serca są lilia, orchidea i geranium; nutami bazy są laska wanilii, cynamon, piżmo, wetyweria i kakao. Zapach ten jest i owszem mocny ale również niezwykle trwały w kategorii drzewno-słodkich orientów. Czuć tutaj głównie kakao z lekką domieszką wanilii i drzewa. Na początku uderza nas świeży powiew za sprawą nut głowy m.in. kwiatu lipy. Zapach idealny na sezon jesienno-zimowy ale ja używałam go również w ciągu całego roku na wieczorne wyjścia i cudownie współgrał z moim kolejnym ulubieńcem czyli Jo Malone Grapefruit. Wiem, że na pewno zakupie ponownie zapach Blue Agava & Cacao i z całego serca Wam go polecam.


Kolejne dwa produkty będą o dziwo do paznokci. Nie posądzajcie mnie o to że nie dbam o nie-wręcz przeciwnie ale jakoś nie przepadam za kolorem na paznokciach czy nawet bezbarwnym lakierze na nich. Podcinam je regularnie, usuwam skórki, wcieram w nie olej i mnie to wystarcza ale w poprzednim miesiącu odkryłam dwa produkty które jeszcze bardziej poprawiły ich wygląd.


Zacznę od olejku który ma za zadanie zmiękczać nasze skórki czyli marka NCLA i produkt o nazwie So Rich Pumpkin Spice który w moim pachnie dyniową latte ze Sturbacka(moja ulubiona w okresie jesiennym).
Ten zapach oczywiście pochodzi z edycji limitowanej ale wciąż dostaniecie go na stronie Organicall.
Ja tego olejku używam do codziennej pielęgnacji moich niesfornych skórek, gdyż olej z krokosza i nasion bawełny który wzbogacony jest witaminą E nie tylko odżywia naskórek ale wzmacnia nasze paznokcie przez co są one po prostu zdrowsze i lepiej wyglądają. Buteleczka jest z pipeta więc jego aplikacja jest dziecinnie prosta no i ten piękny dyniowo-korzenny zapach :) Olejek jest dostępny również w standardowej wersji bezzapachowej o migdałowym zapachu ale i również o różanym. Jego cena to 67 złotych za 15 ml ale uwierzcie że niewiele trzeba ażeby wypielęgnować wszystkie skórki u rąk ale i nóg.

Kolejny produkt również pochodzi z firmy NCLA i nie, nie jest to post sponsorowany. Po prostu uważam że ta firma tworzy najlepsze produkty do paznokci które nie są testowane na zwierzętach oraz mają cudowne składy. Jak olejek w moim odczuciu jest cudowny to aby opisać ten produkt brakuje mi słów. Baza wygładzająca paznokcie Get Even jest rewelacyjna i odratowała moje paznokcie. Pracuje w takim miejscu że często jestem narażona na kurz, brud uszkodzenia mechaniczne paznokci ale i częsty kontakt z wodą, po prostu często myje dłonie. To nie tylko wpływa na kondycję dłoni ale i paznokci, pomimo iż nie maluje paznokci(a jeśli już to na wyjątkowe okazję) to moje paznokcie jak gdyby straciły swój blask.
Ta baza w sposób wręcz magiczny wygładza powierzchnie paznokcia, wypełnia płytkę oraz nawilża ją co widać gołym okiem.Może być stosowana sam ale również jako baza do paznokci i tak również świetnie się sprawdza. Nie jest bezbarwna tylko w delikatnym odcieniu nude co widać przez moment na paznokciach ale jedynie do chwili wyschnięcia. Zauważyłam nawet że dzięki tej bazie paznokcie rosną mi mocniejsze, nie łamią się i nie rozdwajają. Jest po prostu cudowna. Koszt 67 złotych za 15 ml.


Postanowiłam ze przedstawię Wam ulubieńców grudnia gdyż uważam że te kosmetyki są tego warte ale również już szykuje się do przedstawienia Wam ulubieńców całego roku 2016 jeśli chodzi o pielęgnację ale również o makijaż. Będą to same perełki, produkty po które sięgałam z radością ale również które wspominam mile i mam nadzieje że czekacie na taki post z mojej strony. Oczywiście będą to produkty nietestowane na zwierzętach, naturalne i przyjazne nam ale i naszej planecie.




poniedziałek, 19 grudnia 2016

RZECZY Z APTEKI KTÓRE WYKORZYSTASZ W PIELĘGNACJI.



Moja siostra zawsze mówi mi że najlepszymi produktami są te z apteki. Są tanie i działają lepiej niż niejeden kosmetyk. Ja również wyznaję tą zasadę i bardzo często wykorzystuje apteczne specyfiki w swej codziennej pielęgnacji.
Dlaczego więc warto mieć apteczne specyfiki i jakie w swej kosmetyczce?



Kosmetyki z apteki naprawdę bywają lepsze aniżeli niejedna rzecz z górnej półki z perfumerii. Nigdy nie oceniaj produktu po jego opakowaniu, to produkty lecznicze które możesz wykorzystywać na wiele sposobów. Mają prosty skład, bogaty w witaminy i związki chemiczne które zbawiennie wpływają na skórę. Masz problemy z trądzikiem czy przebarwieniami. Te kłopoty wyleczysz naprawdę niewielkim kosztem.

Uważam że olej rycynowy powinien być niezbędnikiem każdej kobiecej kosmetyczki. Jest zbawienny nie tylko dla włosów ale i cery. Stymuluje porost włosów tak więc polecam go wcierać w skórę głowy dwa razy w tygodniu, jeśli stymuluje porost włosów na naszej głowie nie jest inaczej z naszymi brwiami czy rzęsami. Ja osobiście codziennie przynajmniej raz w ciągu dnia nakładam olej rycynowy na brwi i rzęsy za pomocą szczoteczki do brwi. Nigdy nie miałam problemu z tymi partiami ale dzięki olejkowi brwi i rzęsy są ciemniejsze, zdrowsze i gęstsze. I jak błyszczą. Olejek również świetnie oczyszcza skórę twarzy-moja siostra niekiedy stosuje go samego w celu oczyszczenia twarzy z makijażu. Mówi że jej pory nigdy nie były tak oczyszczone. Cena: ok. 5-7 złotych.


Natomiast nic tak jak maść cynkowa nie sprawia że na kolejny dzień pryszcza po prostu nie ma. Ową maść zawsze mam w swojej kosmetyczce, ma działanie wysuszające i ściągające tak więć działa nie tylko na wypryski ale i opryszczkę. Nałóż ją na noc na twarz a rano obudzisz się z czystą cerą. Cena: ok.2-3 zł

Maść Vita-pos to bardzo dobry sprawdzony krem pod oczy, jego przeznaczenie to stosowanie na podrażnione i przesuszone spojówki. Aczkolwiek dzięki gęstej, żelowej konsystencji oraz zawartości wit.A, możesz rozprowadzić go w okolicach oczy. Maść ta sprawdzi się również jako baza pod makijaż gdyż świetnie wypełnia zmarszczki i nie pozwala na utratę jędrności skórze. Cena: ok. 17 zł


Ile to razy walczyłaś z zadzierającymi się skórkami przy paznokciach?Potrafią one zepsuć wygląd efektownie pomalowanych paznokci ale mam na to patent który kupisz w aptece natomiast preparat Linomag który posiada w sobie dużo witaminy F która stymuluje pracę lipidów w naskórku. Skóra po jego użyciu pozostaje natłuszczone i przestaje się zadzierać no i nie musisz już tak często wykonywać manicure. Cena: ok. 7 zł

Jak możesz wykorzystać płynna witaminę C dla dzieci? Masz problem z nierównym kolorytem skóry a może zwyczajnie w świecie potrzebujesz odżywienia? Owy lek Ci w tym pomoże gdyż to prawdziwe serum pełne antyoksydantów. Cena: ok. 12 zł

A Ty bez jakich "kosmetyków" z apteki nie wyobrażasz sobie życia?