poniedziałek, 18 stycznia 2016

Domowe sposoby na bezsenność.


Odpowiednio długi i spokojny sen ma największy wpływ na nasze funkcjonowanie kolejnego dnia.
Dzięki niemu zawdzięczamy świetny nastrój, energie do aktywnego spędzania wolnego czasu czy wykonywania pracy ale i wypoczętą cerę i brak "worków" pod oczami.



Przyczyny bezsenności mogą być różne- cierpimy na nią, gdy dokucza nam stres, przewlekłe przemęczenie czy też problemy spowodowane nieprawidłową dietą.
Od ponad dwóch miesięcy walczę z bezsennością przez nadmiar stresu. Budzę się bardzo często w nocy i nie mogę ponownie zasnąć.
Nie sięgam jednak po zazwyczaj silne środki nasenne ale wypróbowałam domowe sposoby które potrafią nam pomóc.
Opowiem Wam co pić i jeść przed zaśnięciem aby cieszyć się spokojnym, głębokim i dobrym snem.

* Sok z wiśni- to sprawdzona domowa metoda na poradzenie sobie z bezsennością. Jeśli borykasz się z problemem przez dłuższy czas, zacznij wypijać jego szklankę każdego dnia rano jak i wieczorem.
Wiśniowa kuracja działa dzięki zawartej w nich melatoninie wydłużający sen średnio o 25 minut.

* Zamiast słodyczy wybierz orzechy jako wieczorną przekąskę. One zawierają naturalne tłuszcze i sporą dawkę magnezu. W tej roli świetnie sprawdzą się migdały które posiadają największą ilość tego pierwiastka- po ich zjedzeniu obniżysz poziom stresu w organizmie, a sen Twój będzie głęboki i spokojny.
Pokuś się o zrobienie migdałowego twarożku.

Wystarczy, że za dnia namoczysz garść orzechów w misce z wodą, wieczorem natomiast obierzesz je ze skórki i zmiksujesz na gładką masę z trzema łyżkami mleka sojowego, łyżką soku z cytryny i odrobiną pieprzu.

* Mniej czasochłonne jest zajadanie się pestkami dyni. One są źródłem nienasyconych kwasów tłuszczowych takich jak: cynk, żelazo i magnez. Zawierają w sobie również mnóstwo błonnika, który szczególnie zjedzony przed snem ureguluje pracę twych jelit.
Dodawaj więc pestki dyni do ostatniego posiłku czy też zajadaj się nimi przed snem ażeby nie zostać zbudzonym przez nocne niestrawności.



* Na problemy z bezsennością polecam również SUROWĄ czekoladę którą skonsumować możesz wieczorem w postaci kilku kostek lub w formie płynnej w połączeniu z gorącym mlekiem-może być również to roślinne.
Kakao to najbogatsze źródło magnezu, pomaga zrelaksować umysł, zregenerować mięśnie i uspokoić pracę serca. W nim także zawarta jest zbawienna dla snu seratonina, która zapewni Ci słodki sen.

* Magnolia to nie tylko ozdobny kwiat-wyciąg z tej rośliny chętnie jest dodawany do tabletek na sen oraz herbat które zapewnić nam mają spokojny sen. Zawierają silne właściwości przeciwutleniające które zwiększają aktywność receptorów GABA- odpowiedzialne za sygnalizowanie ciała, że czas na odpoczynek-w mózgu.





czwartek, 14 stycznia 2016

Ulubieńcy kosmetyczni roku 2015- kolorówka




Jak ten czas szybko zleciał. Powitaliśmy już nowy rok 2016 ale warto zakończyć roku 2015 ulubieńcami właśnie tamtego roku.
Owy wpis zostanie podzielony na trzy części-dzisiejszy post o kosmetykach kolorowych, kolejny o kosmetykach do pielęgnacji twarzy a trzeci- ostatni o pielęgnacji ciała oraz włosów.
Wydaje mi się, że owy post będzie najkrótszy, nie stosuje nazbyt wiele kosmetyków kolorowych i często jestem wierna produktowi który dobrze się u mnie sprawdza.

I tak właśnie jest z pierwszym produktem który Wam przestawię. To mój wielki, wielki ulubieniec. Jestem fanką jedynak nie tylko tego produktu owej firmy, jeśli śledzicie mnie na Instagramie to wiecie, że uwielbiam Bare Minerals i ich krem-żel koloryzujący Complexion Rescue.
Za co go uwielbiam? Za lekkość, delikatność, nawilżenie i wyrównanie kolorytu ale i dobre krycie jak na taki produkt. Owy produkt ma niespotykaną formułę, żelową która świetnie nawilża skórę prze cały dzień, toteż przed nałożeniem owego produktu nie stosuje żadnego olejku- nie stosuje kremów.
Produkt jest bardzo wydajny, gdyż zakupione w maju opakowanie skończyłam tak naprawdę parę dni temu a używam go szczerze prawie każdego dnia. Swietnie utrzymywał się nawet w ciepłe dni ale i te chłodne daje sobie radę. Daje delikatny efekt "glow" na twarzy który uwielbiam w produktach do twarzy, toteż nie stosuje żadnych pudrów.
Nie podkreśla suchych skórek, nie zbiera się w zmarszczkach mimicznych czy też spowodowanych starzeniem się. Produkt idealny do codziennego stosowania. Mój numer jeden!!!!




Jeśli mam być szczera uwielbiam testować nowe kremy koloryzujące typu BB,CC czy nowe podkłady i korektory które mają ciekawe składy-bardzo proste i naturalne a co najważniejsze nie są testowane na zwierzętach. To dla mnie rzecz tak naprawdę najważniejsza. Jestem wegetarianką ale również nie jadam nabiału- jednak jem jajka jak i miód ale kupujemy od zaprzyjaźnionych gospodarzy którzy krzywdy nie zrobiliby zwierzęciu, toteż jestem bardzo wrażliwa na krzywdę zwierząt.
Ostatnimi czasy zrobiłam wielką "czystkę" nie tylko w kolorówce ale i pielęgnacji i od ponad pół roku ważne jest dla mnie również by produkty który stosuje nie był wytwarzany dzięki krzywdzie bezbronnego zwierzęcia. Jeśli jesteście zainteresowani postem o firmach kosmetycznych które nie testują na zwierzętach dajcie znać  a taki też napiszę. Wiem, że to może kontrowersyjny temat ale jakże ważny.

Kolejny produkt to podkład. Minerał. Ideał. Ulubieniec już tak naprawdę od dwóch lat. Od właśnie dwóch lat posiadam ten produkt wciąż to samo pierwszy opakowanie,  bo musicie wiedzieć, że minerały dobrze przechowywane w sterylnych warunkach są ważne zawsze. Na wieki. To mineralny podkład Bare Minerals Oryginal. Początkowo bałam się owego produktu. Jestem posiadaczka suchej i bardzo delikatnej i wrażliwej skóry twarzy zawsze więc sądziłam, że minerały sprawdzą się jedynie u posiadaczek skóry normalnej oraz tłustej. Również dużo czasu musiało minąć póki nauczyłam się go poprawnie aplikować. To nakładałam go za dużo, to za mało. Ale w końcu nauczyłam się i teraz jest niezauważalny gołym okiem. Nie stosuje go każdego dnia ale jednak szczególnie wtedy, gdy ma cera jest kapryśna-nowe wypryski, jakieś gojące się rany. Owy produkt świetnie kryje ale i ratuje mą cerę. To jest mój must-have. Wiem, że zawsze do niego powrócę, a on mnie nie zawiedzie. Ważnym jednak dla mnie krokiem po nałożeniu owego produktu, jest spryskanie twarzy mgiełką- aktualnie testuje cztery-jeśli chcecie porównanie oraz która wypada najlepiej mym zdaniem, dajcie znać w komentarzach.
Za co jeszcze kocham owy produkt? Za bardzo krótki, naturalny skład i cudowne działanie.




Kolejna kategoria to korektory. Uwielbiam stosować nowe i dosyć sporo przerzuciło się ich w tamtym roku u mnie ale szczególnie zachwyciły mnie trzy.
Jestem wielką fanką wszystkiego co rozświetla twarz.
Poczynając od olejków, toników kończąc na podkładach, rozświetla czach i właśnie korektorach. Na tą "perłę" wpadłam przypadkiem robiąc zakupy online Yves Rocher. Firma była wcześniej mi znana, gdyż bardzo lubiłam ich roll-on pod oczy który redukował oznaki zmęczenia. Zamówiłam z firmy parę produktów skuszona ofertą -100 złotych. I tak całkiem przypadkiem wrzuciłam do koszyka korektor wygładzająco-rozświetlający który opakowany jest w bardzo luksusowe, złote opakowanie a korektor sam w sobie jest w formie pędzelka. 
Odcień początkowo wydawał mi się bardzo pomarańczowy a nie beżowy i byłam bardzo sceptycznie do niego nastawiona ale potem...pokochałam ten produkt całym sercem.
Czy wygładza i rozświetla jak zapewnia nas producent? To cała prawda. Posiadam niewielkie krosteczki pod oczami które korektor wygładza jak i me cienie pod oczami oraz rozświetla wyraźnie spojrzenie.
Nie posiada drobinek, mimo, iż jest bardzo lekki świetnie kryje no i jest wydajny gdyż jedno opakowanie starczyło mi na trzy miesiące.
Gdy w grudniu produkt mi się skończył i chciałam zakpić nowy niestety był wyprzedany i musiałam posilić się innym-ten korektor był jedną wielką wtopą Bare Minerals, mówię tutaj o Stroke of Light. Zakupiłam dwa dni temu dwa opakowania cudownego korektora i czuje że będę mu wierna zawsze. Aktualnie jest na przecenie za 36 z 59 złotych, ale uważam że nawet w cenie regularnej jest wart swej ceny.

Dwa kolejne korektory są firmy Bare Minerals-nie to nie jest żadna reklama, uwielbiam ich produkty i ubolewam,że ich oferta w Polsce jest tak skąpa. Ostatnimi czasy zakupiłam sobie równiez ich maskarę i jestem nią zachwycona.Ideał. Ale wracając do korektorów. Zacznę od tego którego częściej używam. Już właśnie użytkuje drugie opakowanie. A mowa tutaj o korektorze w kremie SPF20 ja posiadam w kolorze LIGHT 2. Korektor nakładam punktowo na zmiany czy wypryski ale i niekiedy pod oczy. Jest bardzo kremowy mimo to utrzymuje się cały dzień gdyż na skórze zastyga i wtapia się w skórę. To krycie może nie jest bardzo, bardzo duże ale ja takowego nie potrzebuje. Lubię lekkie, bardzo naturalne krycie, podoba mi się to w korektorze, że utrzymuje się cały dzień nieprzypudrowany, gdyż w ogóle nie używam pudrów. Korektor jest bardzo wydajny. Świetnie współgra z minerałami, kremami CC,BB ale i podkładami. Nie roluje się, nie odznacza, nigdzie nie zbiera.

Jakoże w ulubieńcach pojawił się podkład mineralny to nie może zabraknąć i korektora, a jakiej firmy to już zapewne wiecie. Zakupiłam ciut jaśniejszy aniżeli podkład i nakładam go na korektor w kremie i pod podkład. Szczególnie na wypryski aby je "spłycić". Minerały również "leczą" naszą twarz i ja to widzę gdy nałożę podkład i korektor mineralny na wypryski pod koniec dnia twarz jest wyraźnie uspokojona.
Korektor zakrywa co ma zakrywać i nie odznacza się. Nie zapycha i ładnie wygląda. Czego chcieć więcej?

Nie znajdzie miejsca tutaj żadna szminka, żaden błyszczyk, rozświetlacz, bronzer oraz tusz, gdyż owy post dotyczy mych wielkich ulubieńców a mój codzienny makijaż jest bardzo skromny.
Być może w ulubieńcach stycznia-to będzie nowa seria postów comiesięcznych o moich ogólnych perełkach, nie tylko kosmetycznych-przedstawię Wam tusz, rozświetlacz oraz bronzer który uwielbiam.

Ale wracam do ulubieńców a zostały jeszcze dwa.


Firmę Hourglass poznałam przypadkiem-jestem fanką amerykańskich vloggerek i wyraźnie uzależniłam się od oglądania ich filmików i właśnie w jednym z nich poznałam firmę Hourglass. Która z nas nie słyszała już o rozsławionych pudrach czy bronzerach tej marki, ale ja stałam się fanką ich cieni. Owa firma jest z tych luksusowych gdyż ich produkty są drogie jednakze dobre no i nietestowane na zwierzętach. Koszt takiej paletki to ok. 250-300 złotych. Ja posiadam w kolorze Infinity-gdzie znaleźć można ciepłe odcienie brązów. Mamy ich 5 odcieni. Cienie są dobrze na pigmentowane, są bardzo jedwabiste, świetnie przylegają do powieki, nie osypują się z niej i utrzymują naprawdę długo.
Jestem ciekawa bardzo innych produktów tej firmy i mam nadzieje, że w tym roku będę mogła przetestować chociażby ich bazę- Veil oraz olejek do ust ale i kultową już paletkę Ambient Lighting Edit.
Alę kuszą mnie jeszcze dwie paletki cieni tej firmy- bardziej złota Obscura oraz fioletowa Exposure.



Kolejny ulubieniec to już coś bardziej tańszego jak i dostępnego. Nie lubię przepłacać za kredki do oczu jak i ust, tak więc z reguły stawiam na te z firmy Essence-jeszcze nigdy się na nich nie zawiodłam. Tanie, dobre, ogólnodostępne no i firma Essence nie testuje swych produktów na zwierzętach. Jestem fanką czegoś brązowego na powiece, roztartego i delikatnie widocznego i to najlepiej w jednym kolorze. Tak więc prawie każdego dnia sięgam po długotrwałą kredkę do oczu w kolorze 02 HOT CHOCOLATE, która zakupiłam za 7 złotych. Jest długotrwała a jednak łatwa do roztarcia. Nie potrzebuje żadnych droższych kredek gdyż te z Essence są genialne.

I oto moi ulubieńcy roku poprzedniego.
Może to mało a dla innych będzie dużo, jednakże naprawdę wielu kosmetyków pozbyłam sie w tamtym roku i pozostawiłam jedynie perełki. Z wielką chęcią poczytam o tym co Was zauroczyło w tamtym roku i dlaczego. :)


środa, 13 stycznia 2016

Co robić by być szczęśliwszym?



Szczęście to rzecz bardzo indywidualna. Każdemu z nas coś innego daje szczęście. Na pewno znacie takie osoby które niezależnie od pory i pogody promienieją wręcz szczęściem niemalże każdego dnia. Jak oni to robią?
Poniższe nawyki o klucz do szczęścia, które warto byś wdrążyła w swe życie.



* Staraj się wypełnić swój czas ciekawymi zajęciami, pracą która daje Ci satysfakcję czy spotkaniami  z przyjaciółmi. Ja podczas pracy czy ćwiczeń nie skupiam się na niczym innym aniżeli wykonywana rzecz. Mniej myślę co za tym idzie mniej się martwię. Mierz jednak siłę nad zamiary i unikaj przepracowania i zbytniego pośpiechu. A więc bądź zajęta ale nie zabiegana.

* Badania dowodzą, że im więcej w naszym życiu poważnych relacji w związku tym jesteśmy szczęśliwsi. Nie mówię tutaj o znajomych a o takich bardzo bliskich relacjach. Optymalną liczbą jest 5 najbliższych osób.

* Zdrowy egoizm jest dobry, jednak warto częściej myśleć o innych. Staraj robić się dla innych coś dobrego, sprawiać im radość. Pozytywna energia powróci do Ciebie z podwójną siłą. Gwarantuje Ci to.

* Rozpieszczaj siebie samą. Bez okazji kup sobie prezent np. tą torebkę o której tak marzysz. Idź do kina sama, czy sobotni wieczór zarezerwuj na domowe spa. Dbaj o swe dobre samopoczucie.

* Przyglądaj się osobą, które sprawiają wrażenie szczęśliwych. Co robią, by utrzymać ten stan? Inspiruj się ich zachowaniem.

* Każdego dnia uświadamiaj sobie co dobrego dostałaś od życia. Nie skupiaj się na tym czego nie masz. Dziękuj za te rzeczy, które sprawiają, że się uśmiechasz.I zamiast rozmyślać nad tym czego Ci brak, pomyśl ile cudownych rzeczy już Cię spotkało.

Jakie Wy uszczęśliwiacie się? Macie jakieś skuteczne sposoby? :)

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Jak dbać o skórę zimą....wszystkie typy skóry.


Dziś rozpoczęliśmy astronomiczną zimę ale czy Wy ją czujecie? Bo ja nie bardzo. Temperatury na dworze sięgają w porywach nawet 12 stopni na plusie, nie ma mrozu, śniegu...nie ma nic co przypominałoby nam że jest zima. Za trzy dni święta i co to będą za święta bez śniegu? Jest tylko plucha bo wita nas ciągle deszcz i zastanawiam się czy aby zamiast zakupu nowych botków kupić kalosze oraz płaszcz przeciwdeszczowy gdyż u mnie na Pomorzu nie ma dnia by nie padało. :)
Ale nie piszę posta o tym jak mało zimy w zimie, pomimo iż pamiętam jak jeszcze może z 10 lat temu w moje urodziny(1 grudzień) witał mnie śnieg. Ale dziś post nie o pogodzie ale o pielęgnacji skóry zimą właśnie. Albo nie zimą ale jak będzie troszkę chłodniej-gdyż ta pora roku nie jest już zimą a jedynie okresem przejściowym pomiędzy jesienią a wiosną.
Opisze pielęgnacje każdej z cer właśnie w okresie chłodniejszym gdzie brakuje nam słońca a nasza skóra jest poszarzała, sucha i bez blasku. Ja mimo tych minusów bardzo lubię owy okres i sprawia mi wielką przyjemność podwojona pielęgnacja mych włosów, ciała oraz twarzy.


Cera naczynkowa jest wrażliwa na nagłe zmiany temperatury-samo wejście do ciepłego pomieszczenia po wcześniejszym przebywaniu na zewnątrz, sprawia, że na twarzy pojawiają się zaczerwienienia, a skóra swędzi i piecze. Trzeba podchodzić do jej pielęgnacji ze szczególną ostrożnością i unikać kosmetyków które w swoim składzie zawierają mięte pieprzową, alkohol, mentol oraz olejek eukaliptusowy. Przed wyjściem z domu konieczne jest nałożenie nawilżającego olejku, a nawet i podkładu, który chroni dodatkowo skórę. Cera naczynkowa jest niesamowicie wrażliwa dlatego dobrze jest używać tylko kremów na bazie naturalnych składników lub samych surowców z których są wykonane( masło kakaowe, olej kokosowy, olejek migdałowy). Dobroczynny wpływ na ten typ urody ma niezawodne siemię lniane.
 Kompres wykonany z nasionek działa kojąco na zaczerwienioną skórę i dodatkowo nawilża ją.
Zagotuj 2 łyżki siemienia ze szklanką wody w rondelku przez 20 minut po ostygnięciu odcedź płyn z nasion i nałóż go na twarz na 15 minut.

Sucha skóra w mroźne dni wymaga zwiększonej ochrony- zimą kremy nawilżające wymieniamy na te tłuste i półtłuste nakładając je na twarz w nocy i za dnia. Unikamy natomiast kosmetyków matujących, które nie zapewnią takiej cerze właściwej ochrony, dodatkowo ją wysuszając. W ramach pielęgnacji warto więc zainwestować t naturalne olejki czy serum na ich bazie, które odżywczo wpłyną na skórę dodatkowo ją nawadniając i ujędrniając. Najlepszym prezentem dla twej suchej twarzy może okazać się tłuste masło kakaowe(najlepiej 100% surowe) które regeneruje i wygładza naskórek, dodatkowo wyrównując koloryt. Sprzymierzeńcem jest również olej kokosowy, oliwa czy olej lniany.

Cera półtłusta naturalnie posiada ochronną barierę przed zimnem. Warto to jednak wzmocnić, przed wyjściem na zewnątrz natłuszczając twarz warstwą kremów z olejkami o delikatnym działaniu. W pielęgnacji swej skóry postaw w szczególności na olej z orzechów włoskich- jest lekki i dobrze absorbowany przez skórę, dzięki czemu nie będzie się przetłuszczać. Wysoka zawartość kwasu linolowego sprawia, że olej ten
zwiększa przepuszczalność naskórka i zapobiega powstawaniu zaskórniaków. Wypróbuj również tłuszczów z konopi, pachniotki i owocu jojoba.

Cera tłusta najlepiej znosi  niskie zimowe temperatury, a nawet ostry chłodny wiatr. Ona w sposób naturalny chroni się sama za sprawą bariery w postaci sebum. Jednak nie oznacza to, że masz zrezygnować z jej pielęgnacji.
Zaniedbana skóra ze skłonnościami do ciągłego przetłuszczania się może zamienić się w cerę trądzikową.
Źle dobrany krem może zatykać pory i powodować nadmierne świecenie się twarzy. Idealnym balsam do cery suchej powinien być pozbawiony parafiny i zawierać naturalne tłuszcze. Najlepiej w tej roli sprawdzi się odżywcze masło shea, które nie zatyka porów i idealnie się wchłania.
Koniecznie przemywaj  twarz płynem micelarnym/ tonikami przed nałożeniem jakiegokolwiek kremu pół nawilżającego.

Zimą nadwyraz kłopotliwa jest pielęgnacja cery trądzikowej ciężko jest znaleźć kosmetyk który odpowiednio nawilży twarz i zarazem nie będzie zapychać porów i prowadzić do nadmiernej produkcji sebum.
Zwróć uwagę na naturalne oleje o zmniejszonej zawartości kwasów tłuszczowych. Istnieją olejki które będą odpowiednie dla każdego rodzaju skóry trądzikowej: olej arganowy, lniany, jojoba, manoi.
Dzięki nim cera zostanie dogłębnie nawilżona od środka i nie będziesz mieć problemów z jej przetłuszczaniem.

Dodatkowo opowiem Wam o tym jak dbać o skórę całego ciała, jak walczyć z zajadami oraz spierzchniętymi ustami.

Niskie temperatury nie służą jedynie skórze naszej twarzy ale i ciała, pomimo, iż jest schowana pod grubą warstwą ubrań.
Naskórek traci swą jędrność i staje się chropowaty, ze skłonnościami do zmian skórnych w postaci np. liszaju które spowodowane są podkręconym ogrzewaniem w pomieszczeniach.
Dbaj więc o to aby raz dziennie nawilżać swe ciało- natłuszczaj je oliwką lub nierafinowanym olejem kokosowym a raz w tygodniu stosuj delikatny peeling złuszczający twój naskórek.

Owy problem pojawia się wraz z niskimi temperaturami- są to przesuszające i spierzchnięte usta.
Nie oblizuj warg nazbyt często i staraj się nie pić będąc na świeżym powietrzu. Zadbaj o to aby twe usta zawsze były nawilżone-używaj pomadek ochronnych które w składzie mają witaminę E, masło kakaowe lub shea a także chłodzącą mięte. Popękanym wargom zaradzisz również stosując na nie domowy peeling z łyżki oliwy z oliwek i łyżeczki cukru. Gdy są ekstremalnie przesuszone, w doprowadzaniu ich do idealnego stanu pomoże Ci wosk pszczeli czy wazelina, nawilżając dogłębnie i ochraniając skórę przed mrozem.

Przemęczenie, stres, brak słońca to jedynie niektóre przyczyny pojawienia się zajadów w kącikach ust. Zimą więc bardzo ważna jest dieta bogata w witaminy-szczególnie z grupy B i C. Ten problem powoduje dyskomfort i nieestetycznie wygląda to jednak możesz go zwalczyć. Na zajady pomoże ogórek i aloes- ma właściwości kojące a świeże plastry ogórka przynoszą ulgę piekącym ranom. W leczeniu pomoże też antybakteryjny miód którym należy smarować kąciki ust przed pójściem spać.