wtorek, 20 maja 2014
Moja krótka recenzja książki "Ja, Kobieta" Cameron Diaz.
Dziś coś innego.Cóż trochę o mojej pasji z dzieciństwa. Tak kiedyś wręcz pożerałam książki, jak teraz moja 14-letnia siostra. Uwielbiałam zaczytywać się w cudownych fantastycznych książkach gdzie świat był inny, tak nie realny. Gdy miałam może z 10 lat uwielbiałam Harrego Pottera. Cóż jednak mój gust literacki bardzo się zmienił i nie czytuje już książek fantasy a książki psychologiczne, uwielbiam Paulo Coelho ale i czytuje książki o tematyce zdrowych diet jak i ćwiczeń.
Akurat robiłam zakupy w Empiku( przyszłam z listą jakie książki MUSZĘ kupić) przeglądałam multum książek, wrzuciłam do swojej eco torby "Jesteś cudem", "Zniewolony.12 years of slave", "Nie jedz tego" gdy nagle do mej reki całkiem przypadkiem natrafiła się dosyć dużych rozmiarów książka z twardą okładką o tym "jak pokochać i zrozumieć swoje ciało"-taki jest dalszy tytuł owej książki.
Cóż na pierwszy rzut oka sądziłam że to kolejna biografia gwiazdy z Hollywood. Jakoś nigdy nie przepadałam za ową gwiazdą( nie licząc świetnej roli w "Masce"- milion razy obejrzałam ten film). A tu szok...to książka która odmieni twe dotychczasowe życie.
Można nazwać tą książkę podręcznikiem a wręcz leksykonem z którym raczej już nigdy się nie rozstanę.
To coś cudownego dla kobiety która zaczyna podróż po swoim ciele, psychice ale i wiele innych aspektach jak na przykład kultura.
Ta książka to przegląd zdrowego odżywiania, aktywności fizycznej i na pewno sposób motywacji.
W owym "leksykonie" znaleźć możemy własne przeżycia Cameron które poprzeplatane są z informacjami medycznych specjalistów. Ta książka to podróż po każdym zakamarku naszego cudownego ciała.-oczywistych ale i zakazanych nam z powodów religii jaki i kultury.
Jeśli przeczytasz to choć raz zmieni się twoje nastawienie do ruchu oraz zdrowej diety. Cameron w bardzo przekonujący sposób wraz z Sandrą Bark-współautorką owej książki, chcąc zachęcić nas do zmiany trybu życia tylko po to by żyło nam się lepiej.
Książkę czyta się naprawdę przyjemnie. Napisana została potocznym słownictwem, w bardzo "lekki" i prosty sposób dowiadujemy się bardzo ważnych rzeczy na temat naszego kobiecego ciała.
Książka jest takim trochę większym zeszytem z twardą okładką. Czcionka jest duża. Znaleść możemy w niej wiele wykresów, tabeli, opisów komórek. Posiada wstęp-Wiedza to siła.
Cześć pierwszą- "odżywianie:Pokochaj głód"
Część druga-Kondycja.Ciało chce być silne"
Część trzecia-"Umysł. Już rozumiesz"
Gwiazda porusza trzy aspekty-odżywianie, kondycje i umysł. To właśnie pragnie zmienić tą książką. Nasze odżywianie, nasz ruch oraz umysł który często jest przeszkodą do osiągnięcia wymierzonego celu.
Przeczytaj bo warto!!!
P.S: Zbliża się Dzień Matki. Sadzę że jest to wyjątkowy i cudowny prezent. A do tego bukiet ze świeżych warzyw. :) Dbajmy o nasze kochane i jedyne mamy tak jak one o nas.
czwartek, 15 maja 2014
Co dla nie tolerujących glutenu. Amarantus. cz 2
Jak obiecałam tak i jest.
Wiem trochę czasu minęło ale zbytnio nie miałam czasu.
Dla mnie czas matur jeszcze się nie zakończył. W poniedziałek ostatni egzamin-ustny z angielskiego no i potem oczekiwanie na wyniki. Boje się ale trzeba wierzyć siebie i być nastawionym pozytywnie.
A jak wy po maturach??
Wracając do amarantusa...
Amarantus zaliczany jest do pseudo zbóż nie należy do rodzin traw. Ze względu na pełen zestaw aminokwasów amarantus zalecany jest w diecie wegetariańskiej ale także w diecie osób chorych na celiakię (glutenozależna choroba trzewna) i wrażliwych na gluten.
Występuje w nim więcej magnezu niż w czekoladzie,więcej wapnia niż w mleku i więcej żelaza niż w szpinaku.
Opóźnia procesy starzenia się skóry przez zawarty skwalen, ma więcej błonnika niż inne zboża.
Występuje w czterech postaciach w Polsce: nasiona, płatki mąki, mąki prażonej i nasion ekspandowanych.
Nasiona amarantusa są podstawowym surowcem w żaden nieprzetworzony sposób technologicznie. Amarantusem można zastąpić kaszę jaglaną lub ziemniaki albo używać ją jako domieszkę do mięsa np. w kotletach mielonych. Im więcej amarantusa w potrawach tym bardziej potrawa zyska na wartości odżywczej.
Mąka amarantusowa: wytwarzana z nasion surowych lub prażonych. Idealne do dodatku ciast chlebowych która powoduje:
- przyśpieszenie procesu fermentacji
- poprawia cechy fizyczne pieczywa
- przedłuża świeżość
Amarantus ekspandowany: jest gotowa do bezpośredniego spożycia. Ma on delikatny smak i zapach. Użycie cukru czy też nie, decyduje o tym czy otrzymamy słodki deser lubciastko czy bazę do sporządzenia pieczywa na śniadanie czy kotleta na obiad.
Przykładowe 4 dania na jeden dzień z użyciem amarantusa:
Śniadanie: "Kremowe musli z bananem"
-1 szklanka amarantusa ekspand.
- 1 szklanka jogurtu naturalnego
- pół banana
- 1 łyżka miodu
Amarantusa wsypujemy do miski, dodajemy pokrojonego w plasterki banana. jogurt naturalny i miód. Całość wymieszać. Zamiast miodu można dodać melasę lub łyżeczkę cukru- najlepiej brązowego.
Obiad: "kotleciki z indyka"
-500g zmielonego mięsa z udźca indyka
-1/2 szklanki zimnej wody
-1/2 szklanki amarantusa ekspandowanego
-1/3 niedużej cukini pokrojonej w drobną kosteczkę
-2-3 łyżki kukurydzy z puszki
-przyprawy:
1 ząbek czosnku, 1 łyżeczka majeranku lub oregano, 2 łyżki posiekanego szczypiorku
-panierka:
2-3 łyżki mąki kukurydzianej
W dużej misce mieszamy mięso indycze z zimną wodą, dodajemy zmiażdżony czosnek, sól, pieprz oraz majeranek. Wyrabiamy mięso na gładką pulchną masę. Dodajemy szczypiorek, cukinię, kukurydzę oraz amarantus. Formujemy nieduże kotleciki, prószymy je mąką kukurydzianą. Smażymy z obu stron na rozgrzanym tłuszczu, sączymy na ręczniki papierowym z tłuszczu. Podajemy z ryżem, sałatką z sosem na bazie jogurtu naturalnego z czosnkiem.
Deser: "batonik energetyczny"
- 1 szklanka zmielonych migdałów
- 2-3 łyżki mielonego siemienia lnianego
- 1/2 szklanki posiekanych orzechów
- 1/2 szklanki amarantusa ekspandowanego
- 2-3 łyżki płynnego miodu
- 1-2 łyżki soku z cytryny
- 1/2 szklanki rodzynek
duża garść suszonych owoców
Moczymy umyte rodzynki w gorącej wodzie na ok. 30 minut. Miksujemy odsączone rodzynki, morele, śliwki, daktyle(nie na gładką masę). Dodajemy zmielone orzechy, siemię lniane, posiekane orzechy, amarantus i mieszamy. Masa powinna być gęsta i zwarta, dobrze odchodzić jednak od miski a równocześnie dawać się formować.Jeśli ciasto jest nazbyt mokre, dodajemy trochę mielonych migdałów lub amarantusa a jeśli za suche to 1-2 łyżki soku z cytryny. Na szklanej desce lub płaskim talerzu ugniatamy masę na prostokątny placek o grubości ok 2cm. Kroimy na batony. Każdy baton można owinąć w folię aluminiową.
PS. Owe batoniki mają same zalety. Robi się je w 15 minut. Nie zawierają ani jajek ani mleka. Nie wymagają pieczenia/ Cudowne jako przekąska do szkoły, pracy czy na wycieczkę
Kolacja: " Lekka kolacja amarantusowa"
- 1/2 dużego pojemnika jogurtu naturalnego
-2/3 szklanki amarantusa ekspandowanego
- ok 50g białego sera
- ząbek czosnku
- 2 suszone pomidory
sól
Ser i pomidory kroimy w kostkę, przekładamy do miski z jogurtem. Dodajemy przyprawy, amarantusa i dobrze mieszamy. Zamiast czosnku można użyć bazylii lub innych ziół. Można dodać łyżeczkę oleju lnianego. w sezonie warto wykorzystać świeże pomidory, sparzone i obrane.
Owe przepisy są łatwe,szybkie, smaczne oraz nad wyraz pożywne jak i zdrowe.
Mam nadzieje że choć jeden z przepisów wykorzystacie w swojej kuchni
Pozdrawiam :)
wtorek, 13 maja 2014
Domowe mleko sojowe.
Od pewnego czasu jak pisałam we wcześniejszym poście zwracamy uwagę na skład produktów spożywczych. Nie może spożywać laktozy a więc i pijać mleka krowiego. Zamienniki wcale nie są takie złe. Moja siostra wręcz przepada za waniliowym mlekiem sojowych które samemu można przygotować w zaciszu domowym.
To bardzo łatwy i szybki przepis.
Potrzebne nam będzie:
-szklanka soji
-6 szklanek wody
Przygotowanie:
Soję zalewamy 3 szklankami wody i pozostawiamy na noc do namoczenia(ok. 10 godzin) Owe nasiona zwyczajnie w świecie wsiąkną wodę i zrobią się miękkie
Po upływie 10 godzin miksujemy całą zawartość miski po czym dodajemy kolejne 3 szklanki wody po czym gotujemy ok 30 minut( na małym gazie i w dość wysokim garnku)
Następnie odcedzamy przez gazę najlepiej okarę i mleko które nam powstało.
Wedle swego upodobania można owe mleko "przyprawić" wanilią,cukrem czy czekoladą jak kto woli :)
Owy wyrób można przechowywać w lodówce przez 7 dni.
Zamiast soi można zastosować ryż jak i owies.
Smacznego :)
poniedziałek, 5 maja 2014
Matura. Jak ją przeżyć.
Cóż jestem pierwszy dzień po maturze. Jakie przemyślenia? Nie było łatwo ale nie ma co nad tym rozmyślać. Co będzie to będzie. Najwyżej dietetyka sobie na mnie poczeka :) Zrobię jedynie kurs, co i tak mam w planach na trenera. Nie będę jednak wywodzić się nad tym jak idiotyczne tematy pracy były( Potop oraz Wesele-szczyt moich najskrytszych marzeń) tylko jak przeżyć te jakże ciężkie dni dla młodego człowieka który jest lekko przerażony i zagubiony.
Sama się stresuje ale próbuje z tym walczyć. Dopiero dziś gdy moja mama zapytała "i jak?" nie wiedziałam co powiedzieć.
Tego posta powinnam była napisać wcześniej ale wczoraj kompletnie nie miałam na to głowy. Pomimo iż zawsze chodzę wcześniej spać(piękno potrzebuje odpoczynku :D ), wczoraj przesadziłam bo wstałam o 3.00 i nie wiedziałam co ze sobą robić.
Ale tak pierwszym i chyba głównym sposobem na relaks na maturze(choć lekki) jest się wyspać. Tak porządnie a nie 3 godziny. Trzeba mieć trzeżwy umysł, szare komórki często nie wykorzystywane przez nas muszą teraz dawać z siebie wszystko.
Przed podbijaniem świata trzeba zjeść pełnowartościowe śniadanie. Jeśli jednak nie czujemy się na siłach posilić się pyszną kanapeczką z ciemnego pieczywa z twarożkiem i warzywami a do tego pysznym świeżym sokiem czy kawą zbożową warto zjeść banana-dobroczynny owoc który rozbudzi was jak i wasze szare komórki.
Może po pierwszym dniu matury warto poprosić mamę o rosół. To on jest najbardziej energetyczną zupą, kolacja to obowiązkowo nabiał. Przekąską może być jabłko, banan czy czekolada która wielce się przyda dnia jutrzejszego na matematyce gdyż zawarte w czekoladzie flawonole wspomagają pracę z liczbami. Czekolada opóźnia proces zmęczenia organizmu i wyczerpanie fizyczne. A więc nie patrzmy na kalorie a jedzmy czekoladę!!
Nie łykajmy tabletek przed maturą. Żadnych uspokajających, wspomagających czy nasennych a nawet żelaza. Wszystko to nam jedynie szkodzi. Ważny jest sen.
Wieczorny spacer czy nawet ten w dzień po maturze pośród zieleni. Ten kolor ma doskonałe działanie na nas, zielony uspokaja i pobudza do działania. Trzeba dotlenić mózg by szare komórki mogły pracować.
Warto posłuchać ulubionej muzyki. Uspokoi nas i pozwoli zapomnieć o problemach.
To moje sposoby na zrelaksowaniem się przed maturą. Próbuje po prostu o tym nie myśleć. Daje sobie odpocząć. Co będzie to będzie. Nie uda się to spróbuje w sierpniu a w ostateczności za rok. Trzeba myśleć pozytywnie :)
Życze Nam maturzystą jutro wszystkiego najlepszego, połamania długopisów w tym jakże stresującym dniu podczas matury-matematyka o zgrozo. :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)




