wtorek, 28 kwietnia 2015

Przepis na własne zdrowe chipsy


tumblr_lhlbdvfhDm1qd45ayo1_500.jpgChipsy z warzyw.
Składniki:
- zależnie od gustu do przygotowania chipsów można wykorzystać buraki, słodkie ziemniaki, pietruszkę, marchewkę, seler
- oliwa 
- sól morska 
- zioła np. rozmaryn
Warzywa kroimy bardzo cienko, układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, spryskujemy oliwą i posypujemy solą i drobno posiekanym rozmarynem.
Pieczemy w 170 stopniach, aż zrobią się złociste na środkach. Studzimy na kratce.
 Podawać od razu po zrobieniu, są najsmaczniejsze. Chrupcie, ile chcecie!

Chipsy z owoców.
Składniki:
tumblr_mb48k7m06T1qdei8m.jpg
2 sztuka jabłka
3 sztuka gruszka
1/2 łyżeczka cynamon
1/2 łyżeczka cukier z wanilią
Owoce umyć i osuszyć. Z owoców wyciąć ogryzki. Jabłka i gruszki pokroić na cienkie około 2 mm plasterki.
Plasterki posypać cynamonem i cukrem.
Ułożyć w suszarce do grzybów i warzyw lub w piekarniku na papierze do pieczenia i suszyć w temp.100 stopni do uzyskania pożądanej chrupkości.
Gotowe chipsy przechowywać w szczelnym, suchym pojemniku.

Są tak proste i szybkie w zrobieniu a o stokroć lepsze aniżeli te gotowe w paczkach.
Smacznego :)

Dżem,konfitura a może marmolada?

tumblr_mm5byhsyIR1r4p2epo2_1280.jpg

Ile jest dżemu  w dżemie? Zastanawiałaś się kiedyś nad tym? A może konfitury czy marmolady? Co najczęściej wybierasz?   Co wybrać, kiedy staniemy przed sklepowym regałem z przetworami owocowymi? Jakich informacji szukać na etykiecie?

Marmolada.
 
 Przegląd rynku przetwórstwa owocowego zaczniemy od marmolady, po którą Polacy sięgają najczęściej przed „tłustym czwartkiem”. W zależności od zawartości owoców rozróżnia się w tej grupie: marmolady twarde (sporządzone z minimum 110 g owoców na 100 g produktu) oraz marmolady miękkie (sporządzone z minimum 80 g owoców na 100 g produktu). Wyjątkiem są marmolady z owoców cytrusowych, dla których minimalny próg owoców to 20 g owoców na 100 g produktu. Marmolady, ze względu na swoją konsystencję, świetnie nadają się do wypieków.

images.jpeg

Dżemy
Dżemy rozpoznamy po zżelowanej masie, w której zawieszone są owoce: rozdrobnione lub w cząstkach. Dżem wytwarzany jest z owoców, pulpy lub przecieru, z jednego lub więcej gatunków owoców.
Dla większości dżemów ilość pulpy lub przecieru wymagana do wytworzenia 100 g wyrobu gotowego wynosi nie mniej niż 35 g. Dżem ekstra natomiast wytwarzany jest z owoców w proporcji min. 45g/100g.
Inne wymagania ustawodawca zawarł np. dla dżemów z czerwonych i czarnych porzeczek, owoców jarzębiny, rokitnika, dzikiej róży czy pigwy (dla dżemu: min. 25g/100g; dla dżemu ekstra: min. 35g/100g).
My polacy jak wykazują badania najczęściej właśnie sięgamy po dżemy i to niskosłodzone.zdecydecydowanie  truskawkowe.Jednak co na zdrowie  coraz częściej zwracamy uwagę na zawartość owoców, cukru oraz stosowane w produktach konserwanty.
homemade-marmalade.jpg

Konfitury

 Konfitury  to najszlachetniejsze przetwory o odpowiednio gęstej, lecz niezżelowanej konsystencji (minimalna ilość owoców wymaganych do wytworzenia 100 g konfitury to 50g/100 g oraz 60g/100g w przypadku konfitury ekstra).

Zazwyczaj kojarzą nam się z przetworami mam i babć, kiedy wydobyte chłodną porą z zakamarków domowej spiżarni umilają nam rodzinne wieczory przy kubku herbaty.

A Ty co wybierasz?

Wąska talia?


Wąska talia to marzenie nie jednej kobiety. Jednakże osiągniecie idealnego brzucha nie jest prosta. Ćwiczysz oraz biegasz co dzień a centymetrów przybywa? To możliwe.



Ćwiczenia, bieganie, joga, brzuszki- możesz poświęcić całe życie na różne formy treningu aby być bliżej płaskiego brzucha czy może kaloryfera a tu tylko przybywa centymetrów w tali. Co powinnaś robić aby tłuszczu ubywało?
Najlepsze efekty w walce z tłuszczem w okolicach pępka odniesiesz jeśli wybierzesz trening siłowy. Omijając szerokim łukiem siłownie a wybierając ćwiczenia cardio jedynie przytyjesz w okolicach pępka.
Tu nie chodzi tylko o wygląd bo im więcej fałdek tym większe prawdopodobieństwo ,że zaczniesz zmagasz się z nadciśnieniem tętniczym czy cukrzyca.

20 minutowy trening siłowy wykonywany co dzień pozwoli uniknąć tłuszczu w centralnej części ciała. Siedzący tryb życia i jedynie trening cardio tego nie zrobi.

Trening siłowy owszem pomaga ale idealnym połączeniem jest trening cardio i słowy. Taki zestaw najlepiej radzi sobie ze zmniejszeniem zapasów tłuszczu a jednocześnie zwiększeniem albo utrzymaniem masy mięśniowej.
Wykonywanie ćwiczeń z ciężarkami buduje masę mięśniową i zmniejsza poziom tłuszczu w całym ciele dzięki czemu metabolizm jest na maxa podkręcony, a to znowu skutkuje mniejszymi zapasami tłuszczu a okolicach talii.

Teraz już wiesz jak uniknąć narastającej oponki.
Na pewno brzuszki Ci w tym nie pomogą.


czwartek, 23 kwietnia 2015

Moja codzienna pielęgnacja twarzy cz. 1


Już od dawna szykowałam się do napisania owego posta.

Na moim blogu pojawiają się głownie posty o ćwiczeniach czy żywności ale od niedawna włączam  również porady
urodowe. Mam nadzieje, że przypadły Wam do gustu i chciałybyście również poczytać coś na temat kosmetyków naturalnych.



Ograniczyłam kosmetyki do minimum, te pielęgnacyjne jak i kolorowe.
No i nie ukrywam widzę różnice w stanie mej skóry. Jest z natury delikatna, wrażliwa i sucha i działałam na nią niegdyś drastycznie
Zmagam się także z bliznami potrądzikowymi które są mym jedynym problemem.
Jakiś wyprysk wyskoczy jedynie przed miesiączka i chyba że użyje czegoś nieodpowiedniego do mej cery.
Zakochałam się w produktach naturalnych, organicznych. Widzę jak cudownie wpływają na mą twarz.

Zacznijmy może od oczyszczania twarzy.

Rano jak i wieczorem używam toniku. Nic nie sprawdza się tak dobrze jak rozcieńczona woda różana z suszoną lawendą.Uwielbiam owy zapach, to jak rano tonik budzi mnie a wieczorem koi. Uwielbiam przykładać namoczone wodą waciki na powieki, gdyż rano bardzo często są napuchnięte. Nie zamienię go na żaden inny. Rano jedynie przemywam tonikiem a potem aplikuje krem.


Kolejną rzeczą jest rumiankowe oczyszczające masło do demakijażu z firmy The Body Shop. Mój codzienny makijaż jest bardzo ubogi jedynie baza firmy Bare Minerals, korektor oraz podkład mineralny od czasu do czasu zaszaleje z cieniem na powiece (mowa tu o odcieniach brązu) czy jakąś pomadką/ szminką.Owe masło świetnie radzi sobie z rozpuszczeniem makijażu, jest delikatne a do tego pięknie pachnie i jak dla mnie jest super wydajne. Rumianek zawarty w balsamie koi i naprawdę z wielką przyjemnością nakładam owy produkt na
twarz. Potem przecieram twarz malutkim ręczniczkiem. Dodatkowo balsam nawilża twarz, nie jest ona napięta ani ściągnięta.
Produkt ten jest nie testowany na zwierzętach jak i poprzedni. Ekologiczny
Już powoli szykuje się do testowania nowego produktu który mam zamiar zamówić po wykończeniu balsamu. Mowa tu o oloejku z firmy Resibo? Używałyście może?



Kolejna rzecz to mydełko, które odkryłam całkiem przypadkiem. Zakupując przez Allegro szampony firmy
Lush otrzymałam próbkę owego cudeńka. A mam na myśli Lush Coalface które jest czarnym mydełkiem które zawiera wyciąg z korzeni lukrecji oraz węgiel drzewny. Jest stworzony dla cery mieszanej czy tłustej jednakże ja mydle go w dłoniach i tak nakładam produkt na twarz. Skóra owszem jest ściągnięta po zaaplikowaniu, jednakże także oczyszczona. Uczucie ściągnięcia nie przeszkadza mi gdyż od razu po oczyszczaniu twarzy aplikuje olejek o którym mowa będzie w drugiej części posta.
Posiada malutkie drobinki w sobie więc automatycznie wykonuje się peeling. Kostka starcza na wieki a to, że posiada w sobie również wyciąg z drzewa różanego oraz olejek z drzewka sandałowego pomaga komórkom szybciej się regenerować. Uwielbiam owy produkt, ale uwaga lubi brudzić umywalkę :)
Produkt nie jest testowany na zwierzętach a więc idealny dla Wegan.


Przejdźmy teraz do masek i peelingu jaki używam.

Maski są dwie a to tylko z tego względu iż w tamtym tygodniu jedna zaintrygowała mnie podczas zakupów w TkMaxx. Ale po kolei.
Peeling staram się robić raz w tygodniu. Staram bo to nie zawsze wychodzi ale też nie chce mi się. A tak poza tym używając CoalFace nie mogę narzekać na stan swej twarzy.

Peeling zakupiłam w Sephora i pochodzi z firmy Korres do której jestem sceptycznie nastawiona. Mimo naturalnych składników nie wiem jak u nich z testowaniem na zwierzętach. Doczytałam niegdyś , że ich produkty wysyłane były do Azji a tam testy na zwierzętach są wręcz wskazane.
Ale cóż nie ukrywam, że produkt jest świetny pomimo dość wysokiej ceny- 169 zł- jednakże ja zakupiłam go wykorzystując zniżkę VIP -20%
Połączenie naturalnych kwasów AHA 10% ma za zadanie złuszczyć martwy naskórek, odsłonić przy tym jaśniejsza, młoda skórę a kwas hialuronowy zawarty w nim i aloes nawilżyć i wygładzić ją.
Można porównać ta maskę do takiej domowej mikrodermabrazji. Po paru minutach czuje pieczenie a więc to znak, że czas zmyć peeling. Trzeba pamiętać po użyciu o ochronie przeciwsłonecznej. Skóra po zmyciu jest napięta, gładka oraz nawilżona. Rozjaśnia również moje blizny potrądzikowe dzięki wyciągu z dzikiej róży. Produkt jest wydajny.
Naturalny ale czy nietestowany na zwierzętach? Może ktoś coś wie na ten temat?

Kolejna i nie ostatnia rzecz tej firmy. Tym razem maska którą uwielbiam.
To rozjaśniająca i rozświetlająca maska która przeznaczona jest do wszystkich rodzajów cery. Maska jest koloru białego, pięknie rozświetla i rozjaśnia twarz niwelując przebarwienia i blizny. Skóra jest po jej użyciu
jak nowa. Do tego pięknie pachnie. Maska goi, koi, nawilża oraz zmiękcza. Tworzy na skórze fil ochronny by skóra regenerowała się i poprawiała strukturę naskórka.
Niestety 49 złotych za 16 ml produktu to moim zdaniem dużo, widzę jednak efekty więc nie żałuje zakupu i na pewno wrócę do niej.




Ostatnia na dziś rzecz to kolejna maska której zapach powalił mnie na kolana. Nigdy wcześniej nie znałam tej firmy a to może z tego względu iż pochodzi z USA.
Mowa tu o Jeffrey James Botanicals. Może Wy coś wiecie na temat tej marki?
Ta maska jest tak apetyczna, że od paru dni otwieram ją i wącham. Jest na pewno naturalnym produktem, jednakże nie wiem jak u niej z testowaniem na zwierzętach. Czując owy zapach i widząc cene 44,99 zł bez wahania wrzuciłam produkt do koszyka. TkMaxx jednak potrafi mnie zaskoczyć. Maska nazywa się The Cake i tak dla mnie pachnie jak pyszne ciasto malinowe.
Maska ma za zadanie "wyrzucić" toksyny i zanieczyszczenia z powierzchni skóry. Malinowy mus to peeling i maska w jednym. Owy zapach-malin, włókna bambusowego i płatków hibiskusa zmieszane razem rewelacyjnie koją zmysły, wzbogacają skórę, złuszcza
ją ukazując nową, młodsza skórę.Przyśpiesza odnowę komórek, posiada 0,5% aktywnej wit. C oraz 6,5% aktywnego kwasu glikolowego.
Malina ma za zadanie odświeżyć, rozjaśnić oraz odnowić skórę.
Jestem zachwycona ową maską pomimo iż użyłam jej dopiero raz. Pięknie oczyściła mą twarz a po zmyciu pomimo małych granulek peelingujących ożywiła i nawilżyła mą skórę nie podrażniając jej. Zapewne będę rozglądała się w TkMaxx-ie za kolejnymi kosmetykami tej firmy.

Mam w zanadrzu stworzenie kolejnego posta na temat mej pielęgnacji twarzy(ust oraz rzęs i brwi). Jeśli jesteście zainteresowane piszcie w komentarzach a w najbliższym czasie taki post się pojawi.
Sadze że post przypadł Wam do gustu i może będziecie chciały więcej.
A jakich wy kosmetyków używacie na co dzień do twarzy?


Pozdrawiam cieplutko :)