wtorek, 11 lipca 2017

ZALETY WITAMINY C.


 Jestem wielką fanką witaminy C. Uwielbiam ją w kosmetykach ale i uwielbiam ją po prostu zjadać, bo cudownie działa na moje ciało ale i zdrowie.
Witamina C wzmacnia odporność i pomaga podczas przeziębień ale to nie wszystko.
Dzięki zawartym w witaminie C kwasie askorbinowym wolniej starzeją się nasze komórki oraz lepiej spala się tkanka tłuszczowa dodatkowo to naturalny eliksir młodości który dba o nasz piękny wygląd ale i zdrowie. 


Nie zapominaj o tym ażeby ta cudowna witamina każdego dnia była obecna w twoim jadłospisie czy to w postaci warzyw czy owoców, świeżych soków czy kiszonek a nawet naparów z aronią czy rokitnikiem. 
Witamina C jest ważnym składnikiem wielu kosmetyków ze względu na swoje właściwości rozjaśniające jak i odmładzające, ja jestem wielką fanką kosmetyków z witaminą C i zawsze jest ze mną. 

Osobiście polecam Wam zapoznać się z ofertą marki Liqpharm- LIQC Dermocosmetics która posiada lekkie serum rozświetlające z 15% witaminą C oraz bogate serum z tą samą ilością witaminy. To produkty polskie, nietestowane na zwierzętach z bardzo prostym i krótkim składem. Osobiście używam wersje bogatszą i jestem bardzo zadowolona,ale więcej informacji na jego temat zapewne podam w ulubieńcach czerwca.

 Po pierwsze witamina C wspomaga odchudzanie a to zapewne ważne dla wielu z Nas. Powiem Wam, że warto zaczynać dzień od szklanki wody z cytryną, właśnie swój dzień tak rozpoczynam nie by schudnąć ale dlatego, że ma ona działanie pobudzające organizm, w naturalny sposób dodaje energii lepiej niż kawa. Spożywanie jej już z samego rana w postaci naparu podkręca metabolizm i oczyszcza układ trawienny oraz pobudza nas do działania. Postaw na kwaśne owoce oraz kiszonki pomoże Ci to w procesach spalania tłuszczów a bogata w nią dieta zagwarantuje Ci wymarzoną figurę. 

Po drugie działa przeciwstarzeniowo gdyż jest silnym przeciwutleniaczem i to właśnie dlatego dodaje się ją do większości kosmetyków anti-age. Walczy z wolnymi rodnikami i chroni komórki skóry przed szkodliwym działaniem promieni UV, warto więc stosować wzbogacone w nią serum lub naturalne olejki. Polecam stosować olejek z pestek malin który idealnie pielęgnuje skórę latem i posiada naturalny filtr przeciwsłoneczny.

Witamina C również zwalcza stres i to on jest jej największym wrogiem. Jeśli jesteś ofiarą stresu spożywaj jeszcze więcej produktów bogatych w ten przeciwutleniacz. Zaopatrz się w dziką różę, cytryny, pomarańcze, truskawki, maliny, kiszoną kapustę oraz rokitnik gdyż to właśnie tam znajdziesz najwięcej witaminy C.

Kolejną zaletą witaminy C jest fakt, że zdaniem naukowców pomaga w leczeniu raka, gdyż ma działanie przyśpieszające zabijanie komórek nowotworowych i łagodzi toksyczne efekty chemioterapii.  

Ostatnią zaletą moim zdaniem jest fakt, że witamina C rozjaśnia skórę, gdyż to idealny lek na problemy skórne. Zawarty w niej kwas askorbinowy który zwalcza przebarwienia i wyrównuje koloryt. Dzięki niemu twarz przestanie nosić oznaki zmęczenia i odzyska świeżość i młodzieńczy wygląd. Warto stosować ją zewnętrznie za pomocą kosmetyków ale i domowych kuracji pielęgnacyjnych. Nie musisz wydawać majątku na kosmetyki wystarczy, że dodasz sok z cytryny do maseczek czy peelingów oraz przemywaj nim twarz raz dziennie jak tonikiem.

A jakie Waszym zdaniem są zalety witaminy C? Jesteście również fankami tejże witaminy?



Post nie jest sponsorowany. 

WISHLISTA KOSMETYCZNA.


 Wiecie co lubię w spisywaniu tego co chciałabym kupić? Chociażby że rozsądniej kupuje, zastanawiam się i podejmuje dobre decyzję dzięki temu mało bubli trafia do mojej "kolekcji".

Z ostatniej listy jaka pojawiła się w marcu(tutaj link) udało mi się kupić trzy produkty, jeden natomiast przerzuciłam na późniejszy zakup, zaś z dwóch zrezygnowałam całkowicie z witaminy C od Drunk Elephant ze względu na bardzo wysoką cenę(dostępny tylko na ebay gdy dodałam cenę za produkt, za przesyłkę i cło wyszła mi astronomiczna kwota) zaś z kremu rozświetlającego od Taty Harper ze względu na to iż ten krem w ogóle się u mnie nie sprawdził po zakupieniu próbki i cieszę się, że nie wydałam na niego 380 złotych bo niezwykle bym żałowała wydanych pieniędzy.

Dziś przychodzę z kolejną listą, tym razem jeszcze bardziej przemyślaną i pewną. Każdy z tych kosmetyków zakupie w bliższej czy też dalszej przyszłości.



Po pierwsze produkt zupełnie nowy w asortymencie marki Fridge bo mowa tutaj o żelu do mycia twarz. Żel ma być delikatny o czym mówi już sama nazwa 3.3 good morning face! który posiada w sobie dwa ekstrakty, pierwszy z zielonej herbaty który działa regenerująco i tonizująco, drugi zaś z żeń-szenia który poprawia ukrwienie skóry i ma wpływać korzystnie na jej odnowę. Akurat kończy mi się mydełko do mycia twarzy tak więc sądzę, że będzie to mój pierwszy zakup. Cena to 79zł za 145g produktu. 

Kolejny produkt będzie jedynym kosmetykiem kolorowym który pragnę zakupić w najbliższym czasie(tylko i wyłącznie dlatego iż wykańczam un-cover up)i będzie to korektor od Hynt beauty o nazwie Duet perfecting concealer. Ten korektor jest już kultowy w strefie ekobeauty i mam nadzieje, że będzie idealnym zamiennikiem dla tego od RMS Beauty. Korektor ma być lekki ale dobrze kryjący a dodatkowo ma leczyć i chronić naszą skórę. Pordukt wtapia się w skóre i utrzymuje cały dzień. Kryje całkowicie przebarwienia, trądzik oraz cienie. Korektor posiada bardzo dobry skład i cena nie jest jakoś strasznie wysoka. Koszt to ok. 92 złote.

Na mojej liście pojawi się również jeden produkt do pielęgnacji włosów o którym wspominałam już na Instagramie(do którego obserwowania zapraszam, gdyż to właśnie tam jestem najbardziej aktywna), a jest nim Finishing Treatment od marki Rahua która tworzy genialne kosmetyki. Owy produkt to nic innego jak regenerujący krem do włosów który działa już po pierwszym użyciu. Nawilża, regeneruje, chroni oraz rewitalizuje. Cudo. Cena za 60ml to ok. 199 złotych. 

Kolejnym produktem jest uwaga samoopalacz. Nie należe do osób z jasną karnacją, aczkolwiek nie eksponuje ciała na słońce z braku czasu ale i ze względu na zdrowie. Nienawidziłam samoopalaczy za ich zapach, za to, że łatwo tworzą smugi i opalenizna jaką dawały była nienaturalna. Ale od kiedy odkryłam markę Eco Tan uzyskanie pięknej, delikatnej opalenizny jest możliwe. W tym roku zdecyduje się na zakup Invisible Tan który jest ekologicznym samoopalaczem, delikatnie pachnący wodą różaną i dający naturalny kolor już w 6-8 godzin. Miałam wersję Winter Skin która jest delikatniejsza a teraz chciałabym wypróbować coś "mocniejszego". Te samoopalacze nie tylko nadają kolorytu skórze ale i dodają jej blasku oraz świetnie nawilżają i odżywiają ją. Za 150ml musimy zapłacić od 170 złotych. 

Z tej samej marki planuje również wypróbować peeling do ciała(gdy podam wam kwotę wiem co pomyślicie-"oszalała") z różową solą himalajską. Od jakiegoś czasu sama robię peeling właśnie z tą solą bo świetnie wpływa na moją skórę. Himalayan Salt Scrub od EcobySonya ma intensywnie złuszczać a przy tym pozostawiać skórę czystą, gładką oraz nawilżoną. Walczy dodatkowo z trądzikiem skóry na twarzy(można go stosować również w tym miejscu) ale i na ciele np. na plecach czy ramionach. Wygładza miejsca suche, podrażnione i popękane. Za 175ml musimy zapłacić tyle co za samoopalacz ok. 170 złotych. 

Ostatnie pięć produktów zakupie trochę później aniżeli 5 pozycji wcześniej ze względu na to iż, najpierw muszę wykończyć kosmetyki przeznaczone do danych partii ciała jakie już mam w swojej kolekcji.




Pierwszy jest to krem pod oczy do którego powrócę po już po raz piąty-tak, bardzo go lubię. Mowa tutaj o 1.4 eye od Fridge który świetnie nawilża, regeneruje i odmładza spojrzenie. Krem zawiera dodatkowo filtr UV. To mój idealny krem pod oczy i zawsze do niego wracam. Cena to 165 złotych za 14g.

Drugim produktem na mojej "chciej liście" jest dezodorant już kultowy. A mowa tutaj o produkcie marki Agent Nateur N3. Ten duży dezodorant ma neutralizować nieprzyjemny zapach potu przez wiele godzin, uwalniając przy tym zapach miodu, lawendy oraz eukaliptusa. Ma bardzo przyjemny, naturalny skład dodatkowo wytwarzany jest ręcznie.Cena to ok. 83 złote za 50 gram.

Natomiast trzecim produktem jest nowość od Taty Harper maseczka oczyszczająca Clarifying mask która ma być bronią przeciw niedoskonałością. Produkt przywraca balans skórze, maseczka daje efekt peelingu enzymatycznego, koi zaczerwienienia, walczy z niedoskonałościami a przy tym nie wysusza.
Maseczka jest w pięknym zielonym kolorze dzięki zawartości chlorelli. Cena za 30ml to ok. 290 złotych. 

Przedostatnia jest również maseczka ale tym razem marki Josh Rosebrook- to marka dla mnie zupełnie nowa ale z ilości opinii pozytywnych jakie przeczytałam na jej temat stwierdzam, że warta jest uwagi. A mowa tutaj o Cacao Antioxidant Mask, wiem na pewno, że zakupie wersję mniejszą jej-wtedy szybciej będę mogła wypróbować czegoś nowego. Maseczka ma za zadanie detoksykować skórę, odmładzać ją ale i również oczyszczać ją. Kakao zawarte w maseczce ma pomagać w produkcji kolagenu aby zwiększyć elastyczność i blask. Maseczka ma pomagać w szybszym gojeniu się skóry, uspokajać ją, odżywiać i utrzymywać nawilżenie skóry. Za duże opakowanie ok. 45 ml musimy zapłacić ok. 225 złotych.

Ostatnim już produktem jest Hydrating Accelerator od Josh Rosebrook. Owy tonik ma nic innego jak zadbać o odpowiednie nawodnienie skóry suchej, a nawet łuszczącej się. Owy tonik to toner oraz lekki balsam w jednym. Ma uspokajac skórę, nawadniać ją, pomagać jej w gojeniu ran oraz poprawiać krążenie i ujędrniać. Produkt jest dostępny w Europie ale za taką cenę, że wolę sprowadzić go z Kanady. Koszt to ok. 120 złotych za 120ml.

Jesteście czegoś bardziej ciekawe? Na pewno najszybciej zakupie korektor oraz żel do mycia marki Fridge gdyż wykańczam powoli te produkty, z resztą wyjdzie to z czasem, zapewne dojdą też inne produkty pilnej potrzeby jak szampon, żel pod prysznic ale to w odpowiedni czasie będę Wam przedstawiać. Znacie któreś z produktów jakie Wam przedstawiłam w może są dla Was zupełnie nowe?